KONTAKT

Oto jest oficjalny e-mail bloga marzenia.londyn.1d@spoko.pl Piszcie jak macie jakieś propozycje, pytania, prośby itp.
Mój twitter --> @tohardtobelive

niedziela, 30 września 2012

Story I Part 44

- Hej! - przywitała Zayn'a Perrie, całując go w czoło.
- Hej! Jak się spało? - spytał Mulat. Stał właśnie nad umywalką i golił się.
- Nawet, nawet... - blondynka zaczęła się ubierać. - O co wam wczoraj poszło?
- Komu?
- No tobie i Hazzie. Darliście się na balkonie...
- Aaa..wyrzucił mi paczkę fajek - wyjaśnił brunet, wycierając twarz ręcznikiem.
- I to był powód do krzyczenia po 1.00 w nocy?
- Nie. W sumie to nie ja się z nim kłóciłem, a Alex...
- Taa..słyszałam - zaśmiała się Perrie. - Do tej dwójki jeszcze nie dotarło, że pasują do siebie? Gołym okiem to widać...
- Prędzej czy później się zorientują. Z resztą, wiesz, co ja o tym myślę...
- Tak, tak wiem. Ale co jeśli nadal będą się tak przekomarzać i zniechęcą się do siebie?
- Zadajesz strasznie dużo pytań. W ogóle co ty się o nich tak martwisz? Są dorośli, niegłupi... Nie przejmuj się tak tym wszystkim...szczególnie w takim stanie. Chcemy, żeby nasz bobasek był zdrowy, prawda? - Malik położył się obok Perrie. Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Oczywiście... Wiesz, że trzeba będzie powiedzieć rodzicom, że będą mieli wnuka lub wnuczkę?
- To nie jest problemem...
- Serio? - blondynka uniosła brwi. - Ciekawe jak na to zareaguje mój tata?
- No tak... on chyba za mną nie przepada. Zawsze się tak krzywo patrzy jak z tobą przyjeżdżam... Trudno, powiemy mu jak się już dziecko urodzi..
- Czyżbyś się bał mojego ojca? - zaśmiała się Perrie.
- Skądże znowu...ja tylko chcę mu zrobić...niespodziankę - wytłumaczył się chłopak, z uśmiechem na ustach.
- Yhym..
- Nie wierzysz mi? - Zayn uniósł jedną brew do góry.
- Nie - odpowiedziała krótko Perrie.
Mulat pocałował swoją dziewczynę.
- A teraz?
- No nie wiem, nie wiem... nadal jesteś za mało przekonywujący - zaśmiała się blondynka, odwzajemniając ponowny pocałunek Malika...


- Czyli powiemy im teraz?
- A po co z tym zwlekać? Prędzej czy później by to zauważyli...
Alex i Hazza jechali właśnie windą na śniadanie. Po 2 minutach znaleźli się przy stoliku. Wszyscy już tam siedzieli.
- Hej! Idziecie dzisiaj z nami do zoo? - spytał od razu Liam.
- Cześć...jasne. O której? - odparła Alex, siadając obok Harry'ego.
- Za godzinę.
- Okay - dziewczyna kiwnęła głową, po czym znacząco spojrzała na loczka.
- Ekhm...chciałbym wam coś powiedzieć... - zaczął Hazz. - W sumie to my chcieliśmy wam coś powiedzieć...ym..
- Ja i Harry jesteśmy parą - Ola wyręczyła jąkającego się chłopaka.
- No nareszcie! Gratulacje - cieszył się Louis, wstając z krzesła. - Tak długo na to czekaliśmy, że aż trzeba to oblać. Zaraz wracam...
Po chwili wrócił Tomlinson, a razem z nim kelnerka nosząca tacę z butelką szampana i kieliszkami.
- Czyń honory marcheweczko - zwróciła się do męża Eleanor.
Louis otworzył z hukiem szampana i nalał do kieliszków.
- Skąd ten pomysł, aby być razem? - spytał ironicznie Zayn. - Jeszcze wczoraj się kłóciliście.
- Chyba cały hotel to słyszał - powiedziała Claudia, upijając łyka szampana.
- Hahaha...najlepsze w tym wszystkim było to, że taka poważna kłótnia, a wy w piżamach staliście. No czegoś takiego to jeszcze nie widziałam - zaśmiała się Danielle.
- Ale my się możemy od nich uczyć... po kłótni zawsze trzeba wykrzyczeć dziewczynie, że się ją kocha, po czym namiętnie pocałować w deszczu...i po problemie - podsumował Lou.
- Wy, wy to wszystko widzieliście? - spytał speszony Hazza, po czym spojrzał na Alex. Widać było, że dziewczyna też nie czuje się komfortowo.
- Tego nie można było przegapić - uśmiechnęła się Eleanor. - A poza tym chcieliśmy wiedzieć co za idioci nie dają nam spać po nocach...
Przyjaciele wybuchnęli śmiechem.
- Dobra...zejdźmy już z nich, bo am się gołąbki spalą ze wstydu - powiedział Niall.
- Tak czy siak..cieszymy się, że WRESZCIE jesteście razem - stwierdził Liam.
- Dzięki... - powiedział prawie szeptem Harry. - Czyli...w sumie już wiedzieliście, że jesteśmy parą?
- Tak jakby...no ale teraz to jest oficjalne.
- Tak...to co z tym zoo? Idziemy? - Ola zmieniła temat.
- Yhym.. to co? Za pół godziny przy wyjściu? - Perrie sprawdziła godzinę.
Przyjaciele kiwnęli głowami i wrócili do swoich pokoi.


'Serio.? Wątróbka.? 4. dzień z rzędu.?? Chyba ich pogięło.. Nie mam zamiaru znów tego przeżuwać.. i przeżuwać.. i przeżuwać... Po pierwsze to jest źle doprawione, a po drugie ile można, no.?' Lola stała przed miską pełną mięsa. Nie dość, że na dnie zostały resztki to jeszcze kolejną porcję jej dorzucili, jakże sympatyczni kuzyni Alex.. 'Czy ona nie może już wrócić.? Ile można siedzieć w tej Australii... I tak nic się tam nie wydarzy, a poza tym jak wróci, to znowu będzie mi się wyżalać, że jaka to ona nie jest, a jaka jest.. Chociaż... Brakuje mi tego.. Ciepełka na jej kołdrze, normalnego jedzenia, nawet tego jęczenia i narzekania... Ehh.. Jak mogła mnie tu zostawić.??' W pewnym momencie na wielkim zegarze wybiła godzina 15.00 'O nie.!! Zwiewaj Lola.. Zwiewaj jeśli ci życie miłe..' Kotka pognała czym prędzej na górę i schowała się za wielkie łóżko małżeńskie cioci i wujka, Oli. Po chwili do domu wbiegł Adaś.
- Cat.! Where is the cat.?!! - zaczął krzyczeć już od progu. Nawet nie zdejmując kurtki i butów, biegał po całym domu szukając kotki.
- ADAM.!! - wydarła się ciocia Dorota po kilkuminutowych próbach uciszania syna. - Chodź tu.! - Chłopiec powoli wlokąc nogami, podszedł do mamy.
- B-But mommy..
- Cicho. Najpierw się rozbierz i umyj ręce.
- Okay mum...
Brunet poszedł do łazienki po czym zniknął na górze szukając Loli..
'O nie.. Znów się zaczyna...' Kotka siedziała cicho za łóżkiem. Słyszała tylko wołanie i przybycie drugiego z braci. Miała nadzieję, że skoro jest starszy to może powie coś bratu. Ale nie.. Razem z nim udał się na poszukiwanie 'skarbu'. Biegali po całym domku, ogrodzie. Zaczęli skakać po łóżku rodziców krzycząc 'Cat.! Cat.! [...] Cat.!'. "Serio.? Właśnie teraz ci się zachciało.? Nie możesz poczekać aż pójdą spać.??" Lola próbowała ogarnąć swój pęcherz. Jednak ten dawał się we znaki... Kotka pokręciła główką i spróbowała wymknąć się na dół do łazienki. Na jej nieszczęście Adaś i Artur zauważyli ją i zaczęli gonić.
Kiedy kotka załatwiała swoje sprawy fizjologiczne, kucali przy niej i jak gdyby nigdy nic, patrzyli jak się załatwia.
'ALEX WRÓĆ JUŻ!!!'


- Idziesz.?! Już wszyscy czekają na dole.!
- Chcesz to idź. Ja za chwilę zejdę.!
Harry siedział na łóżku i czekał na Alex. Dziewczyna siedziała w łazience dobre 10 minut. W pewnym momencie wyszła trzaskając drzwiami.
- Dobra.. Idę w rozpuszczonych.. Nie mam już siły do moich włosów. - stwierdziła gniewnie i włożyła telefon do kieszeni.
- Ehh... - Styles wywrócił oczami i się zaśmiał. - Możemy już iść.?
- Tak - rzuciła Ola i wyszła z pokoju. Za nią podążył Loczek i zamknął drzwi na klucz.
 W windzie nawet się nie odezwali.
Dopiero, gdy dojechali na dół, Hazza złapał Alex za rękę i szepnął jej do ucha 'I tak pięknie wyglądasz. A twoje włosy są nieziemskie.' Brunetka automatycznie się uśmiechnęła i pocałowała chłopaka w policzek.
- No w końcu.! Ile można czekać... - powiedział Zayn.
- Właśnie... Jeszcze chwila i bym tu jajko zniósł.. - zawtórował kumplowi Louis.
- Haha.. Sorry.. Nie mogłam się ogarnąć.. Ale.. Niewaszszszne...
- No to idziemy - powiedziała uśmiechnięta Danielle. Przyjaciele ruszyli w stronę wyjścia.
- Chociaż chciałbym to zobaczyć jak Lou składa jajka.. - powiedział Harry do Alex i oboje wybuchnęli śmiechem. - Ciekawie by to wyglądało jak...
- Oj przestań.. -  powstrzymała chłopaka Ola, nie kontrolując swoich skojarzeń..
Przyjaciele postanowili pojechać autobusem. Jakiś czas minął, gdy uzgodnili, który to może zabrać ich we właściwe miejsce. W końcu stanęło na argumentach Liam'a i Perrie. Wsiedli do pojazdu i zajęli wolne miejsca. Na szczęście ludzi było niewielu więc każdy znalazł miejsca siedzące.
Na miejsce dojechali po jakiś 25 minutach. Kolejka do kasy była dość spora. Stało w niej wiele rodziców z dziećmi. Tak naprawdę oni byli najliczniejszą grupą dorosłych. Jednak nie przejmowali się tym. Obok nich stał pewien pan sprzedający balony i słodycze. Osoby czekające w kolejce mogły coś u niego kupić...
- Chcecie coś.? - spytali Liam i Dan. - My idziemy kupić coś do picia.
- To kupcie i nam jakąś wodę i żelki. - powiedział Louis.
- Chcesz coś? - zwrócił się Niall do Claudii.
- Nie... Chociaż może jakiegoś batona czekoladowego... - odparła dziewczyna, kierując słowa do Dan. Blondyna co raz bardziej dziwiło zachowanie dziewczyny. Chodziła wcześniej spać lub pojawiała się w pokoju po jego zaśnięciu.. Unikała go.? Tylko za co.? 'Co ja  takiego zrobiłem?'.
Liam i Danielle podeszli do sprzedawcy. Dostali wszystko o co poprosili ich przyjaciele.
- Doobra.. A teraz bierzcie co chcieliście... - zwrócili się do czekających.
- To ja pójdę po bilety. - powiedział Harry. Widząc, że okienko z kasą jest już wolne, puścił dłoń Alex i do niego podszedł. Ola podeszła do Claudii i przyjaciółki zaczęły o czymś dyskutować.
- Emm.. Przepraszam.. Ale.. To chyba dla pani. - do Alex podszedł Liam podając 3 kolorowe balony.
- Hahah.. Przestań.. Ja nie chciałam balonów..
- To od tajemniczego wielbiciela... Ja tylko wykonuję polecenia... - powiedział zabawnie Payne i wcisnął baloniki w dłonie dziewczyny. Sam poszedł do Danielle i objął ją w pasie.
- Od tajemnicze...
- Ty przynajmniej coś dostajesz.. - stwierdziła Claudiia przyglądając się Niall'owi. - On się nawet nie wysili na zwykłą rozmowę..
- Oj nie dramatyzuj.. Zawsze myślałam, że to ja jestem ta niezadowolona...
- No bo tak.. Heh.. To znaczy nie... Ale...
- Wchodzimy czy nie.? - spytał Zayn podchodząc do okienka. Pytanie skierował do Loczka.
- Tak.. Muszę tylko ogarnąć gdzie co mam..
- Zapomniałeś portfela.?? - spytał Mulat.
- Niee.. Skąd.. No tak jakby zabrakło mi trochę...
- Przecież to tak dużo nie kosztuje...
- Wiem.. Ale wykupiłem z możliwością potrzymania, dotknięcia zwierząt..
- Ooo.. Fajnie.. - nagle przy nich znalazła się Perrie.
Malik się zaśmiał i wyjął z kieszeni portfel. Dopłacił resztę.
- I tak potem będziemy musieli się rozliczyć ile za kogo.. - powiedział do przyjaciela Styles i się zaśmiał. Ten palnął go w łeb i powiedział znajomym, że mogą wchodzić.
- To gdzie najpierw.? - spytał podekscytowany Niall.
- Może do słoni... Są najbliżej.. - zaproponowała El. Wszyscy pozostali przy jej propozycji.
- Ej.. A ma ktoś może mapkę po tym ZOO.? Będzie nam łatwiej. - powiedziała Claudia. Wszyscy bezradnie popatrzyli po sobie.. Na szczęście 50 metrów dalej znajdował się sklepik z pamiątkami. Podbiegł do niego Niall. Po ok. 10 minutach wrócił z 2 mapkami.
- Musimy się jakoś podzielić tymi dwoma.
- Ok.. Ale to później.. Pójdźmy teraz do tych słoni. - powiedziała Claudia.
- A co.. Chcesz ich trąby dotknąć.??? - zaśmiała się Alex i zabawnie poruszała brwiami.
- Olka.!! Dobrze, że cię po polsku nie rozumieją...
- Oj tam... Ale przyznaj się, że chcesz...
- Nooo... - powiedziała Claudia i obie wybuchnęły śmiechem.


'Jestem oburzony.!!! Nawet nie potrafię wyrazić moich emocji i tego jak jestem oburzony.!! Liam nigdy o mnie nie mówi.. -Tak kocham żółwie, tak kocham żółwie- a ja to kurna co.?? Surykatka.? Mógłby się choć raz mną pozachwycać.. powiedzieć mi coś miłego... Niewiem.. Może by powiedział coś o mojej pięknej skorupie.. Lub o tym jak pięknie i spokojnie przerzuwam liście sałaty.. Ale nie.. Bo po co.? Ehh.. Szkoda mi słów na niego.. Dobrze chociaż, że ktoś się mną teraz zajmuje.. Zastanawia mnie tylko ten wielki sznurek z pentelką na gałązce i skorupa pod nią...'


- No, ale to boli...
- Co cię boli.?? Przecież ja też go trzymałam i jakoś mnie nie podrapał...
- Właśnie.. Młody, dramatyzujesz.. - Ola i Liam próbowali przekonać Harry'ego, że trzymanie koali nie jest takie straszne. Curly Boy zmrużył oczy i podsadził wyżej miśka. W tym czasie, Zayn robił kolejną porcję zdjęć.
Przyjaciele odwiedzili już słonie, żyrafy, hipopotamy, małpy, ryby, węże, ptaki, niedźwiedzie, koale. Krócej mówiąc.. Do obejrzenia zostały już tylko lwy, tygrysy i kangury.
- Hahahah... Harry spójrz. - Alex zawołała chłopaka.
 ''Tygrysy mogą odbywać stosunek seksualny nawet 50 razy dziennie.''
- Zazdrościsz, co.? - odezwał się Malik. Cała grupa zaczęła się z niego śmiać. Loczek poczerwieniał i postanowił pójść do ogrodzenia z kangurami. Stanął przy barierce i patrzył na te zwierzęta. Spostrzegł, że jedna z samic ma w swojej torbie 2 młode.
- Hej.. Tajemniczy wielbicielu.. Nie obrażaj się... - do chłopaka podeszła Ola. Podarował mu jeden z balonów. Styles się uśmiechnął. Lekko odsunął się od ogrodzenia i wskazał gestem, żeby dziewczyna przed nim stanęła. Brunetka zrozumiała 'prośbę'. Położyła obie dłonie na barierce, uważając przy tym by nie wypuścić balonów. Również jej wzrok utkwił przy matce z dziećmi w torbie.
- Wiesz... Mam czasem tego dosyć..
- Czego.? - Ola zdziwiła się słowami bruneta.
- Tego, że inni myślą, że zależy mi tylko na TAKIEJ rozrywce.
- Hahha.. A tak nie jest.?? - dziewczyna się uśmiechnęł pod nosem. - Żartuję. Wiem, że tak nie jest... Chyba...
- No dzięki.. Nie.. Tak nie jest... To, że czasem mam jakieś fazy itp.. to nie znaczy, że.. Jeju.. Czy ty to widzisz...
- Właśnie widzę i nie wierzę w to, co widzę...
- Się wpasowały...
- Hahahah.. Akurat na temat... Dobra.. Chodź... Nie przeszkadzajmy im.. - powiedziała Alex i próbowała odciągnąc chłopaka od widoku 'bawiących się' kangurów.
- Ok - loczek pocałował Olę i złapał za rękę... Oboje zapomnieli o balonach i gdy chcieli się objąć, wypuścili je...
- Pierdoły.. I co wy zrobiliście z tymi balonami.. - odezwał się Lou podchodząc do przyjaciół. Para oderwała się od siebie i spojrzała w górę.
- Niech lecą.. - odezwali się w tym samym czasie.
- Dobra zwijamy się bo się ciemno i chłodno robi. - powiedziała El i przytuliła się do męża. Za nią przyszła reszta.
- Obejrzeliśmy chyba wszystko, no nie? - spytała Dan.
Przyjaciele odpowiedzieli jej skinieniem głów. Zaczęli iść w stronę wyjścia. W pewnej chwili Niall zorientował się, że nie ma czapki. Powiedział reszcie, że za chwilę wróci. Pobiegł w stroną knajpki, w której zatrzymali się jakiś czas temu. Wbiegł do lokalu i podszedł do lady.
- Tak? W czym mogę pomóc? - zwróciła się do niego brązowooka, blondynka. Była może...w jego wieku...
Niall spojrzał na dziewczynę. Zapomniał co chciał powiedzieć..
- Pomóc w czymś? - powtórzyła pytanie.
- Emm..
- Jakiś czas temu byliśmy tu z przyjaciółmi i Niall zostawił tu czapkę - wyjaśniła dziewczynie Claudia.
- A tak...mam ją tutaj.. Wysłałam kolegę za państwem, ale chyba nie słyszeliście.
- Tak...to bardzo możliwe. Dziękuję - wciąż mówiła Claudia. Podała chłopakowi czapkę i skierowała się w stronę wyjścia.
- Emm...dziękuję - powiedział Furby i ruszył za dziewczyną. - Skąd ty.. Jak...
- No poszłam za tobą... Chyba jako TWOJA dziewczyna mam prawo... Z resztą to było do przewidzenia..
- Taak.. Tylko...czekaj, co?
- Nieważne..pogadamy w pokoju - stwierdziła stanowczo szatynka i przyspieszyła kroku. Musiała z nim pogadać. Skoro sam się nie domyślał o co chodzi, ona musiała mu to uświadomić. Niall i Claudia doszli do przyjaciół, po czym wszyscy wsiedli do autobusu.


Harry i Alex postanowili się chwilę przejść. Reszta poszła już do hotelu. Oni spacerowali już jakieś 20 minut.
- Mi i tak najbardziej się podobały tygrysy - upierała się Ola.
- Ja wolę diabła tasmańskiego...
- Ha...Paujecie do siebie..
- Co?! - Loczek przystanął
- Nie... Nic... - Alex wywróciła oczami i uśmiechnęła się.
- Znów to robisz...
- Ale co.?
- No mówisz tym takim kpiącym tonem...
- Hahahha.. A co.. Myślałeś, że jak będziemy razem to nagle będzie jak w bajce, a ja będę taką słodką dziewczynką jak piszą te fanki na różnych blogach.. Będziemy się tylko przytulać, całować, mówić jak się kochamy, i nie mieć własnego zdania...
- Tak szczerze to tak wła... Zaraz, zaraz.. Ty czytasz blogi o mnie.? - Harry spojrzał na Alex z zaciekawieniem. - Czytasz..
- Czytałam... - 'A nawet pisałam..' dodała w myślach.
- ...te wszystkie blogi, na których jestem tak idealny, doskonały... Hahah... Czemu.?
- Ejj.. No niektóre były bardzo ciekawe... Szczególnie te, w których opisywano twoje sprawy łóżkowe... - Alex wybuchnęła śmiechem.
- CO?!?!? Czytałaś fantazje innych dziewczyn ze mną w roli głównej.?! - Styles patrzył na swoją dziewczynę z niedowierzaniem..
- Hahhaha.. Czasami to byliście ty i Lou..
- Boże... Z kim ja się zadaję.. - Harry pokręcił głową i podszedł do Oli.
- Oj, przecież nie znasz tych fanek... - dziewczyna pogłaskała go po twarzy. Chłopak przyciągnął Alex i się uśmiechnął.
- Chodziło mi o ciebie.. - zbliżył swoją twarz by pocałować Alex.. Jednak ona mu przerwała..
- No dzięki.. Wiesz nie chcesz to nie musisz się ze mną zadawać.. - Ola zdjęła dłonie Loczka ze swoich bioder, odkręciła się w drugą stronę i zaczęła iść w stronę hotelu.
- Ejj.. No wiesz, że nie o to mi chodziło.. Nie obrażaj się.. - Styles rozłożył bezradnie ręce i ruszył za dziewczyną.
- Tak, tak.. Wiem..
- No to o co chodzi.?? - spytał. Podbiegł do niej i złapał od tyłu w pasie. - Ja po prostu nie chcę żebyś CZYTAŁA o tym.. Tylko.. No wiesz.. - chłopak pocałował Alex w jej tatuaż. Dziewczyna na chwilę przystanęła.
- O nic mi nie chodzi.. - odkręciła się w jego stronę i się uśmiechnęła. - Po prostu nie chcę żeby było tak, przesłodko jak bywa na tych filmach... A teraz.. Lepiej mi to oddaj, bo przez najbliższy czas nie będzie ci to potrzebne.. - Ola wyjęła z kieszeni spodni chłopaka, prezerwatywę i pobiegła w stronę hotelu.
- Eejjj.. Daj to.!! - krzyknął Harry i ruszył za dziewczyną. 'Skąd ona wiedziała, ze trzymam ją w tylnej kieszeni..'


- No.. Gdzie one są.. - Ola stała przed drzwiami pokoju i próbowała znaleźć klucze. - Cholera! On je ma...
- Hahah.. Tego szukasz.? - z windy wypadł Harry. Widząc dziewczynę szukającą kluczy, wyjął je i pomachał przed nią.
- Daj to.. - zaśmiała się.
- Najpierw ty mi daj moją własność.. - powiedział zadziornie Styles, pokazując Oli język.


- To wyjaśnisz mi o co chodzi? - spytał Niall Claudię, gdy tylko weszli do pokoju.
- Czyli sam się nie domyślasz... - powiedział cicho dziewczyna.
- No nie...
- Mam wrażenie, że jakoś ostatnio jestem ci obojętna - wyjaśniła Claudia.
- Że co proszę? Że niby cię ignoruję czy coś w tym stylu?
- No tak...
- Hah...żartujesz, prawda? - zakpił Furby. - Ja bym powiedział, że to ty mnie ostatnio zaczęłaś unikać. Wcześniej chodzisz spać, ignorujesz moje pytania... Dlaczego?
- Bo nie jesteś taki jak kiedyś... Jesteśmy już ze sobą jakiś czas. Po moim poronieniu chyba coś się zmieniło...
- Boże! Cały czas będziemy wracać do tego dziecka? Myślisz, że cały czas będzie tak słodko jak na początku - Niall uniósł ton głosu.
- Czyli uważasz, że strata dziecka to rozdział zamknięty? I tak, chciałabym żeby cały czas tak było. Kto powiedział, że to uczucie z czasem ma wygasnąć. Czuję się jak formalna dziewczyna Nialla Horana, jestem, bo jestem...nic więcej - dziewczyna też nie mówiła spokojnie.
- Claudia... - chłopak przetarł twarz dłońmi. - Dobrze wiesz, że nie myślę w ten sposób. Nie chcę się z tobą kłócić. Jakby cały czas byłoby tak jak na początku, to byśmy się sobie znudzili...
- Nie chodzi mi o to, aby cały czas tak było... Od czasu do czasu nie zaszkodzi... - dziewczyna wbiła wzrok w podłogę. Chłopak wstał z łóżka, podszedł do szatynki i przytulił ją.
- Tak może być? - Niall nadal przytulał dziewczynę, patrząc jej w oczy. - Kocham cię, wiesz?
- Tak...ja ciebie też - odpowiedziała cicho dziewczyna, nie za bardzo wierząc w swoje słowa.
Sama uważała tą sytuację za dość niezręczną. 'Taki sztuczny, chwilowy rozejm...' pomyślała Claudia. Dziewczyna nadal miała wątpliwości co do swojego chłopaka, lecz starała się maskować swoje uczucia. Po prostu robiła dobrą minę do złej gry...


* * *
Stoisko z balonami ;)

Słoń ;)

Żółw Liam'a - Franklin

Chłopaki z koalą ;)

Hazza z misiem ;)

Kangury przed 'zabawą' ;)

 Odlatujące baloniki Alex ;)

*.*


wtorek, 25 września 2012

Story I part 43

 Hej.!
Wróciłyśmy :D
I mamy kolejny rozdział ;) Mamy nadzieję, że się spodoba :D
Co do Niemiec... Było zaje...fajnie ;) Z koleżankami planujemy tam wrócić. Jak zauważyłyście <albo i nie> to mamy czytelniczkę z Niemiec :) Ona także ma bloga... Ale nie o 1D
http://eigendesalaska.blogspot.com/< - - to on.. WBIJAJCIE Z TRANSLATE ;)
Tak może trochę zareklamujemy... Jak będziecie w Niemczech to konieczni odwiedźcie Leinefelde. Piękne okolice i wspaniali ludzie :)
A teraz... Welcome to next chapter ;)


Ola wstała po 10.00. Od razu skierowała się do łazienki. Związała włosy w kucyka i wróciła się do pokoju po ubrania. Kątem oka zauważyła, że Harry już nie spał. Leżał na łóżku i uważnie przyglądał się dziewczynie. Lustrował każdy jej ruch z lekkim uśmiechem na ustach. Alex, ignorując gapienie się Styles'a, znów poszła do łazienki. Umyła się, ubrała, nałożyła lekki makijaż...
- Idziesz na śniadanie? - spytała, po wyjściu z łazienki.
- Hm? - Hazz ocknął się.
- Pytam czy idziesz na śniadanie?
- Yhym... - mruknął loczek, wstając. Zaczął  iść w stronę drzwi.
- Idziesz w samych bokserkach? - Ola uniosła jedną brew do góry.
Hazza bez słowa zawrócił w stronę łazienki, po drodze zabierając ciuchy. Alex zaśmiała się pod nosem. Po 5 minutach byli już w jadalni...


- Liam. Spójrz. - Dan wskazała informację na drzwiach od stołówki.

''Instruktor Aerobiku Wodnego pilnie poszukiwany.
Więcej informacji w recepcji''



- Eeee...No co ty... - Payne pokiwał dziwacznie głową i otworzył żonie drzwi. Gdy zobaczył jej minę, posępniał. - Serio? Chcesz być instruktorką? Przecież ty jesteś tancerką, a nie...
- Ale mam kartę pływacką, a aerobik wodny to tak jak zwykły aerobik... Wiele razy takowy prowadziłam...
- Ehh... Jak chcesz... to możemy pójść i dowiedzieć się więcej...
- Dzięki! - uśmiechnięta Danielle pocałowała męża w policzek i pociągnęła go za rękę w kierunku głównego hallu.



- Emm...Przepraszam...
- Tak? W czym mogę pomóc?
- Właśnie przeczytałam informację, że poszukujecie instruktora aerobiku wodnego. I tak się składa...
- O! To bardzo dobrze... Zgłosiło się 20 uczestników, ale dziś dostaliśmy telefon o chorobie naszego instruktora. Inni niestety mają w tym czasie inne grupy albo po prostu są na urlopie. Tak więc...proszę przyjść na basen główny o 14.00.
- To za 2 godziny... - powiedział Liam, patrząc na zegarek.
- Tak, tak...
- Emm... A trzeba mieć jakąś kartę pływacką, doświadczenie... - zadała pytanie Dan.
- Najbardziej interesowałaby mnie karta pływacka.
- Mam... - powiedzieli jednocześnie.
- To się dobrze składa - kobieta uśmiechnęła się ciepło do małżeństwa. - A teraz przepraszam, bo widzę, że jest spora kolejka za państwem. Ah...i jeszcze jedno. Na basenie będzie czekała moja koleżanka Sophie. Ona pana pokieruje.


Liam i Danielle weszli do stołówki.
- Czy ona powiedziała 'pana'?
- Pomyliło jej się. Przepracowana jest kobieta.
- Ehh... Masz rację.. Misiu...
- Hee...? - burknął Liam, nakładając porcję ziemniaków na talerz.
- Pójdziesz ze mną, prawda?
- Ale po co ja tam?
- No...będziesz mnie wspierał...
- No dobrze - Liam uśmiechnął się.
Oboje dosiedli się do przyjaciół. Siedzieli tam już wszyscy i nad czymś debatowali.
- Hej! Co tam?
- Cześć. Idziecie z nami na miasto? - spytał Harry.
- A o której?
- Noo. Op płazu po obiedie... - wybełkotał Niall z pełną buzią.
- Nie mówi się z ustami pełnymi jedzenia, Furby - skarcił go Liam.
- On nie idzie... Zostaje z El i Lou... Idziemy ja, Hazza, Zayn, Perrie i Claudia - powiedziała Alex.
- Wiecie co..No nie za bardzo. Dan zapisała się jako instruktor aerobiku wodnego.
- Ou...
- I za dwie godziny zaczyna. Więc, wiecie...
- No spoko. To my się zwijamy...powodzenia - odparła Perrie i wstała od stołu. Osoby idące na miasto, podążyły za nią.


- Jeżeli wejdziemy do jeszcze jednego sklepu z ciuchami i nic nie kupimy, to powieszę się na tej klamce - Zayn wskazał na drzwi jakiegoś sklepu.
- Narzekasz...o! Patrz jaka ładna bluzka - Perrie zignorowała marudzenie chłopaka i weszła do sklepu. Brunet popatrzył, zrezygnowany, na przyjaciół. Po chwili wróciła Perrie.
- To gdzie teraz idziemy? - zapytała uśmiechnięta blondynka.
- Bo ja wiem...
- Słyszycie? Tu gdzieś musi być jakiś festyn... - Alex zaczęła iść w 'stroną muzyki'. Reszta ruszyła za nią. Jak się okazało...kilometr dalej rzeczywiście był jakiś festyn. Setki stoisk były poustawiane na wielkim placu. Przyjaciele szli, przebijając się przez masę osób. W końcu dotarli do minibarku, znajdującego się tuż przy parkiecie. Tańczyło tam może z kilka par. Alex, Harry, Zayn, Perrie i Claudia zajęli miejsca przy barku i złożyli zamówienia.
- On cały czas się na ciebie patrzy - szepnęła Claudia do Alex.
- Kto?
- Kto? Kto? No...Harry.
- Aaa...nie wiem, co mu się dziś stało. On tak od rana... - dziewczyny ciągle rozmawiały szeptem.
- Widać, że mu się baaaaardzo podobasz...
- A weź przestań...
- No co? Przecież ty też go ym... bardzo, bardzo lubisz - Claudia uśmiechnęła się do przyjaciółki. - A poza tym ja tylko stwierdzam fakty... Stawiam dychę, że zaraz poprosi cię do tańca.
Alex tylko wywróciła oczami, po czym spuściła głowę. Widać było, że się uśmiecha. Dziewczyny spojrzały na parkiet. Par było więcej. Nawet można było tam dostrzec Zayna i Perrie.
- Ym...Alex? - Hazza niepewnie podszedł do Oli.
- Tak?
- Chciałabyś ze mną zatańczyć?
Dziewczyna skinęła lekko głową i lekko się uśmiechnęła. para poszła na parkiet. Akurat leciała piosenka Ed'a Sheeran'a  'Cold Coffee'. Alex położyła ręce na ramionach Harry'ego, ten zaś położył swoje dłonie na biodrach dziewczyny. Odległość między nimi była niewielka. Mimo to, nadal uśmiechali się i kołysali w rytm piosenki. Ot tak, po prostu milcząc, uśmiechając się i tańcząc. Po drugiej zwrotce Hazza zaczął cicho śpiewać, cały czas patrząc Oli w oczy:


Stay with me forever
Or you could stay with me for now
Tell me if I'm wrong
Tell me if I'm right
Tell me of you need a loving hand
To help you fall asleep tonight
Tell me if I know
Tell me if I do
Tell me how to fall in love the way you want me to

Alex wbiła wzrok w ziemię... Zdziwiło ją takie wyznanie Harry'ego. O ile można było to nazwać wyznaniem.... Dziewczyna nadal się uśmiechała... Końcowy refren zaśpiewała cicho razem z Loczkiem...


Niall, Liam i Danielle szukali kobiety o imieniu Sophie. Byli już na basenie, przebrani w stroje. W pewnym momencie podeszła do nich niska blondynka.
- O! To pan ma być dzisiejszym instruktorem? Proszę, oto przykładowy katalog z ćwiczeniami. Nie wiemy na jakim pan jest etapie, więc... Woleliśmy się przygotować - kobieta zwróciła się do Liama. Stojący za nim Dan i Niall wybuchnęli śmiechem.
- A-ale ja nie... To nie ja chciałem poprowadzić aerobik tylko moja żona - wytłumaczył Payne wskazując żonę.
- Em... Ale my poszukiwaliśmy INSTRUKTORA. Nie instruktorki...
- Ale ja się na tym nie znam... A co to za różnica czy to będzie prowadzić kobieta czy mężczyzna...
- W sumie żadna... No dobra... Jak się pani nazywa?
- Danielle Peazer.
- Ok. A więc w tym dużym basenie jest pani grupa.
Dan pobiegła we wskazaną stronę. Przywitała się z uczestnikami i znów była w swoim żywiole. Tymczasem Niall i Liam położyli się na leżakach obok ćwiczących. Dobiegały do nich dźwięki muzyki, przygotowanej specjalnie do aerobiku.
- Myślałem, że tymi 20 uczestnikami będą kobiety... A nie faceci... Spójrz, oni normalnie rozbierają moją żonę wzrokiem... - powiedział zdenerwowany Liam, siadając.
- Hahaha....przecież ty nie chciałeś tego prowadzić - zaśmiał się blondyn, nawet nie otwierając oczu.
- Bo wiem, że jej na tym zależało...
- No to co się wściekasz. Przecież wiesz, że ona cię kocha...
- No wiem...
- Więc widzisz... W nocy będziesz mógł sam rozbierać ją wzrokiem... If you know what I mean... - Horan zaczął wydawać dźwięki całusów. - Będziecie się całować, co nie Liam? Em...Liam? Liiiii-iiam? - Niall nie usłyszał odpowiedzi.
- Taa..będziemy się całować... - powiedział brunet gniewnym tonem i wylał na kumpla wiadro pełne wody.
- Oszsz...ty...
Furby chciał odpłacić się kumplowi, ale ten zaczął mu uciekać. W końcu oboje skoczyli do basenu, gdzie odbywał się aerobik. Ochlapali przy tym ćwiczących, hotelowych gości i Danielle...


Claudia siedziała przy barku, Bawiła się słomką od drinka i co jakiś czas patrzyła na parkiet. Raz na Zayna i Perrie, a raz na Alex z Hazzą. 'Takim to dobrze... widać, że są szczęśliwi'. Dziewczyna cieszyła się, że jej przyjaciołom się układa. Ona niby też nie miała na co narzekać. Owszem, strata dziecka dobiła ją, ale trzeba żyć dalej... Coraz częściej szatynka myślała o Niallu. 'Dlaczego on nie może chociaż raz zrobić czegoś romantycznego? Cały czas tylko chillout i jedzenie, chillout i jedzenie...ileż można?'. W tle nadal leciała piosenka Ed'a Sheeran'a. A raczej już jej końcówka... Po chwili Claudia dostrzegła swoich znajomych, wracających z parkietu. Wszyscy byli uśmiechnięci od ucha do ucha. 'Też wypadałoby się uśmiechnąć...' dziewczyna jak pomyślała, tak też zrobiła.
- To co? Wracamy już? - spytała Perrie.
- Najwyższa pora... jest 18.00. Matko... spędziliśmy na mieście ponad 6 godzin, w tym 4 w chodzeniu po sklepach - Zayn nadal patrzył na zegarek.
- Tak czy siak...fajnie było. Chodźmy już - Claudia pośpieszyła przyjaciół i wraz z nimi poszła w stronę hotelu.


- Jedna rączka.. I druga... Jeden, dwa.. Kurde.! Palec mi nie wyszedł.. Hmm..
- Emm.. Lou.? Co ty robisz.? - dobiegł chłopaka głos zaspanej żony.
- Nie ruszaj się.. Jeszcze chwila...
- A-ale... Co ty robisz.?
- Csii.. - Tomlinson uciszył żonę buziakiem i wrócił do rysowania. - TADAAM!!! - krzyknął po zakończeniu czynności.
Eleanor powoli wtsała i podeszła do lustra. Podniosła bluzkę i spojrzała na swój brzuch. Jej oczom ukazało się dziecko. Narysowane przez Lou. Miało śpioszki, buciki, a nawet lekko widoczne włoski. W jednej rączce trzymało marchewkę, a w drugiej czerwony balonik z napisem 'LOVE U MUMMY'. Nie było to co prawda arcydzieło... Ale..
Kobiecie oczy się zaszkliły.
- Podoba się.? - spytał Louis, stanął za żoną i ją objął.
- To jest... - El nie mogła wydusić słowa. Zalała się łzami i odkręciła przodem do męża. - Kocham cię - zdołała powiedzieć i pocałowała Lou. - Aj.. Kopnął.. Au.!
Mr. Tomlinson spojrzał na brzuch żony. Kucnął i go pogłaskał.
- Słyszysz mnie Tommo.? To ja.. Twój tatuś.. - mężczuzna się uśmiechnął i spojrzał na żonę.
- On cię słyszy.. Znów mnie kopnął.. Czujesz?
- Ou.. A więc.. Skoro mnie słyszysz to chyba rozpoznasz mnie za ten niecały miesiąc.? Bo mamusię to rozpoznasz od razu. Tylko ona jest taka piękna. Pokochasz ją.. Nie bardziej niż ja.. Bo bardziej już się nie da.. - El słysząc te słowa, zaśmiała się. - Zobaczysz jej piękne, zielone oczy, którymi będzie na ciebie patrzeć z wielką miłością... - Louis wstał, patrząc żonie w oczy. Gdy mówił, cały czas się uśmiechał. - Poczujesz jej delikatne dłonie.. Usłyszysz ten cudowny śmiech, dobiegający zza niesamowitych, czerwonych ust.. Właśnie.. A teraz lepiej nie patrz... - Lou się uśmiechnął i pocałował żonę.
- Wariat.. - zaśmiała się Eleanor i odwzajemniła gest.


- No hej. Już jestem. Możecie lecieć - powiedziała Ola, witając, a zarazem żegnając się z przyjacielem i jego żoną.
- Jak dobrze. Dzięki wielkie. Musimy się streszczać, bo rezerwacja nam minie - powiedział Janek i podał Karolinie płaszczyk.
- Heh...A mała coś jadła?
- Tylko kilka chrupek. Jak coś to mamy pokój z kuchnią. Tylko musisz wejść dalej w korytarz i po lewo.
- Okok. To lećcie już. Ej...znów się przefarbowałeś? Lepiej ci w naturalnych... - powiedziała Alex do kumpla. Ten tylko zmierzył ją wzrokiem i otworzył żonie drzwi.
- Widzisz... Mówiłam ci...Milenko...Bądź grzeczna. Zostajesz z ciocią Olą. My niedługo przyjdziemy - powiedziała Karolina i już obojga nie było.
- Nooo...to na co masz ochotę?
- Najeśniki! Najeśniki!
- Dobrze... Zobaczymy czy mamy mąkę...
- Jeśt...
- Mleko?
- Yhym...
- Ok... A więc to, to, to... - Alex przypominała sobie przepis. - Wygląda na to, że wszystko jest... To zabieramy się do roboty.


- Doooobra jesteś. Nie myślałam, że tyle się naprzebieram - Alex padła zmęczona na łóżko. Przed chwilą skończyły się bawić w 'pokaz mody'.
- Tes cie lubie... - dziewczynka przytuliła się do Oli. 'Aww...Fajnie by było mieć takiego małego ktosia...'.
- Hahaha... To co teraz chcesz robić? Może w chowanego?
- A cio to?
- Jedna osoba liczy do 10, a druga musi się schować. Gdy ta pierwsza skończy liczyć, musi znaleźć tę co się schowała...
- Nie loziumiem...Ce telebisie...
- Eh... To nie jest takie trudne. Musisz tylko...
- Ce telebisie!!
- No dobrze, już dobrze - dziewczyna wstała i podeszła do TV. Włożyła płytę do DVD i usiadła obok małej. - Może najpierw przebierzesz się w piżamkę?
Dziewczynka tylko pokiwała główką. Alex zdjęła jej żółtą sukienkę i założyła piżamkę z 'Peppa Pig'. Następnie sama zdjęła z siebie szpilki Karolin i położyła się na kanapie z aparatem w ręce. Przeglądała zdjęcia zrobione z Mileną. - Twoi rodzice mnie chyba zabiją... Jest już po północy... Ty dawno powinnaś sp...aha... - Alex spojrzała na dziewczynkę. Mała już spała. Zaledwie co 'teletubisie zdążyły się przywitać', ona kimała w najlepsze. Ola przełożyła ją do łóżeczka i wyłączyła TV. Sięgnęła po jakąś książkę, zagłębiając się w niej.


*1h później*
- Dzięki, że z nią zostałaś. I przepraszam, że to tak długo trwało... Masz pewnie swoje plany...
- Oj przestań. Świetnie się z małą bawiłam. Masz super córkę.
- Hahah...wiem... - Janek się zaśmiał. Właśnie odprowadzał Olę do hotelu. Postanowili przejść przez park. Właśnie siedzieli na jednej z ławeczek.
- Ehh...chłodno dzisiaj.
- No...spójrz na chmury. Niewątpliwie będzie padać.
- Kurde... Trzeba się zbierać - powiedziała Alex, po czym oboje przyspieszyli kroku. Po drodze rozmawiali, śmiali się. Janek opowiedział przyjaciółce o wieczorze...Oczywiście bez szczegółów...
- Dobra.. To ja cię już odprowadziłem, a teraz będę wracał.. Eh.. Co za życie.. - powiedział John i się odkręcił.
- No papa. Dzięki wielkie.
- A.! Właśnie. Co do koloru włosów. Jutro wracam do naturalnego koloru..
- Yeah.. Woohooo... - krzyknęła Ola i pocałowała Janka w policzek. - Ups.. Sorki.. Wiem, że tego nie lubisz.. - dziewczyna przetarła jego policzek 'odkażając' go.
- Ahh.. No spoko.. To narazie..
- Pa. - odparła dziewczyna i zniknęła w budynku.
A Harry co.? Harry sobie siedzi na balkonie. Oczywiście wszystko widział i sam sobie dośpiewał.. Wkurzył się.. Teraz już naprawdę.. Kiedy zobaczył jak Alex głaszcze kolesia po policzku, wszedl do pokoju i rzucił się na łóżko..


Alex nacisnęła na klamkę. Cicho otworzyła drzwi do pokoju i nie zapalając światła, udała się w stronę podłogi <na miejsce spania>. Było już po 2.00, więc Hazz prawdopodobnie spał. Weszła do łazienki, wzięła szybki prysznic. Myślała o zabawach z Milenką... Fajna dziewczynka.. Ola się uśmiechnęła na wspomnienie, kiedy to mówiła Claudii, że będzie mieszkała u niej na kaganku z kilkoma kotkami i bedzie robiła sweterki dla dzieci przyjaciółki..
- Gdzie byłaś? - kiedy wyszła, usłyszała poważny ton lokatora.
- O! Myślałam, że śpisz...
- Nie. Gdzie byłaś? - powtórzył pytanie Harry.
- Emm... W parku... - Ola odpowiedziała i spojrzała się na chłopaka. Dziś chyba wyjątkowo do spania założył długie spodnie i koszulkę.
- Po 2.00 w nocy? - spytał Harold, wciąż utrzymując poważny ton. Widać było, że unikał wzroku Oli.
- Taak...
- Sama?
- Nie... - Olę powoli zaczynało wkurzać zachowanie chłopaka. Czyżby chciał wrócić do sytuacji sprzed tygodnia? - Ej, ej, ej...a co ty tak się wypytujesz?
- Bo, po cholerę, szłaś do parku o 2.00 z jakimś nieznajomym brunetem...
- Czekaj, czekaj... co? Teraz to już się pogubiłam... Czepiasz się o to, że poszłam do parku, wracam po 2.00 czy o to, że wyszłam z przyjacielem?
- Ha! Przyjaciel... - zadrwił Loczek. Spojrzał Alex w oczy... - Wczoraj był inny, przedwczoraj inny przyjaciel i kilka miesięcy temu inny...
- O co ci chodzi? - Ola podniosła ton głosu, ale i tak mówiła ciszej niż Styles.
- O to, że zaczynasz się zachowywać jak...
- Jak co!? Jak dziwka?! To chciałeś mi powiedzieć?! - łzy napłynęły Oli do oczu. - Wracasz do sytuacji sprzed kilku miesięcy, nie wiedząc w ogóle co się wydarzyło!
- Wiem, co się wydarzyło!
- Nic nie wiesz!
- Najpierw Jason, Josh, a teraz tych trzech..!
- Jakich trzech?! - Ola była wyraźnie zdziwiona.
- Oj, nie udawaj... Najpierw mówisz mi, że ci na mnie zależy, następnego dnia znajdujesz sobie szatyna, potem umawiasz się z jakimś blondynem, a dziś wracasz z brunetem... - Harry wstał. - Jakieś buziaczki, przytulanki, wychodzenie  z nimi, wracanie po północy, dziś wyjątkowo po 2.00...
- Właśnie! Tylko 'przytulanki' jak ty to nazwałeś i buziaki w policzek! A nie...na imprezie gdzie są przyjaciele, 'bawię się' w osobnym pokoju.
- Nie wracaj do tego!
- Sam zacząłeś... Ty się bawisz, masz rozrywkę z życia. Całujesz się na każdym kroku, a mnie osądzasz o coś, czego nie ma! Może mam ci przypomnieć twoje zabawy z dziewczynami...
- Nie wracaj do Caroline!!! Zajmij się może swoimi 'przyjaciółmi'.
- Wiesz co?! Jednak masz wielkie braki na temat mojego życia! Może ci je uzupełnię..! Jason - przyjaciel ze studiów. Po niecałym miesiącu okazało się, że był ze mną za względu na Trish. Josh - kumpel...miał deprechę po rozstaniu z dziewczyną. Jeden niechciany pocałunek... A teraz, mój drogi, cie zaskoczę... Tych twoich trzech 'przyjaciół' zamienię na jedną osobę. Zaskoczony? - Alex spojrzała na Styles'a przez łzy. - Janek. Przyjaciel od małego. Jesteśmy jak rodzeństwo.. Jak ty z Alice.. Nie widzieliśmy się przez 4 lata. Pierwszego dnia szatyn, bo to jego naturalny kolor włosów. Blondyn - jak był młodszy miał bardzo jasne włosy... Chciał do tego wrócić. Dziś brunet, bo tamten kolor mu się nie podobał. A teraz, żebyś się jutro nie zdziwił..znów będzie szatynem. W tym mu jest lepiej. Wracałam tak późno, bo zajmowałam się jego córką Mileną. Tak... On ma córkę.. i żonę - Karolinę. Bardzo miła kobieta. Życzę im jak najlepiej. Karolina i Janek chcieli gdzieś razem wyjść i poprosili mnie bym się zajęła małą. Odprowadził mnie, żeby nic mi się nie stało... - Ola ostatnie zdanie wyszeptała. Była cała zapłakana... Widząc zdezorientowaną minę Hazzy, pokręciła głową i wyszła na balkon. W pewnym momencie zagrzmiało. 'Ja pierdolę... super! Jeszcze burza się zaczyna...' Alex nie mogła się uspokoić. Spojrzała na pokój obok. Mieszkali tam Zayn i Perrie. Chyba coś się stało, bo wciąż paliło się u nich światło.
- Zayn!! - dziewczyna korzystając z okazji, że drzwi były otwarte, zawołała Malik'a. - ZAYN!!!
- Co.? - powiedział chłopak wlokąc się sennie na balkon.
- Masz fajki? - mulat był zaskoczony pytaniem Oli.
- Noo..
- Rzuć z jedną - powiedziała wycierając oczy.
- Ale ty nie palisz..
- Wiem. Oj no rzucaj.. - po słowach dziewczyny, Zayn zniknął za drzwiami. Po chwili wrócił i rzucił Alex paczkę 'Marlboro' i zapalniczkę.
- Dzięki. - Ola otworzyła paczkę i wyjęła z niej jednego papierosa. Zayn stał na balkonie i zaskoczeniem patrzył na czyny Alex.
- Lepiej szybko skończ, bo zaczyna się burza.. A to ostatnie piętro więc..
- Zostaw to!! - Zayn'owi przerwał Harry, wchodząc na balkon. Wyrwał paczkę z rąk dziewczyny i ją wyrzucił.. Tak po prostu.. Z 10 piętra..
- Ejj.! Dzisiaj je kupiłem. - krzyknął oburzony Malik.
- Odkupię ci. - powiedział Loczek i rzucił kumplowi zapalniczkę, którą wyrwał Oli. Zayn ze skwaszoną miną wrócił do środka. - Co ty odwalasz.?! - tym razem zwrócił się do lokatorki.
- Chciałam zapalic..
- To akurat widzę.! Co ci strzeliło..?
- Co mi strzelilo.!?  - Alex krzyczała przez łzy. - To ty się dzisiaj zacząłeś czepiać. Masz jakieś wąty o coś czego nie ma.! Po co.?! Tak.! Powiedziałam, że mi na Tobie zale.. - wypowiedź dziewczyny przerwały spadające krople. Nagle zerwała się ściana deszczu. Ola spojrzała w górę i zaklęła pod nosem. Lecz mimo to nie weszła do środka. - Że mi na tobie zależy. Bo to prawda.! Ale jak ci to powiedziałam to żadnej reakcji z twojej strony. Nic. Nawet zwykłego "Spadaj mam cie gdzieś. Poszukaj kogoś innego."!! Nawet tyle.! - dziewczyna nie mogła przestać płakać. Sama już nie wiedziała czy na policzkach czuje łzy, deszcz czy to i to. - A dziś nagle masz problem, że wróciłam później do pokoju.. - Alex już nie krzyczała. Nie miała siły. Było późno, ten płacz, kłótnia i dzienne przeżycia ją wykończyły. Spojrzała mu prosto w oczy. W te jego cholerne, zielone, pełne bezradności i zdziwienia oczy.. - Tylko po co był ten piknik urodzinowy, te wszystkie spotkania i robienie nadziei.. Po co.?! Dlaczego ty to robisz..?
- BO CIĘ KOCHAM! - krzyknął Harry i wpił się w usta dziewczyny. Alex była zaskoczona. Przez kilka sekund nie mogło do niej dojść to co się przed chwilą wydarzyło. Ocknęła się, gdy Harry przyparł ją do poręczy i jedną dłoń położył na jej talii. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek i położyła dłoń na jego torsie. Zarówno Harry jak i Ola byli mokrzy od stóp do głów. Całowali się delikatnie.. Jednak oboje byli ze sobą zgrani.
- Kocham Cię. Słyszysz.? - powiedział Harold odrywając swoje usta. Spojrzał Alex w oczy i przyłożył swoje czoło do jej. - Po to się czepiam, bo jestem zazdrosny jak cholera, jak widzę cię z innym chłopakiem. Zżera mnie od środka. Od początku twojej znajomości z Jason'em...
- Ale w tedy byłeś z Caroline..
- Wiem.. I to był chyba największy błąd jaki popełniłem.. - Harry spojrzał w dół.
- W końcu dotarło.. - powiedziała Ola niby pod nosem.
- Ale mogło dotrzeć wcześniej. Zaoszczędzilibyśmy sobie tyl...
- Oj zamknij się już. - Alex złapała chłopaka za koszulkę i przyciągnęła go do siebie. Deszcz lał się na nich strumieniami. Słyszeli jak sąsiedzi zamykają balkony i okna. A oni.. Stali na balkonie, na ostatnim piętrze i się całowali. Harry co raz bardziej naciskal na dziewczynę swoim ciałem i trzymał ją w biodrach. Alex czuła jak barierka mocniej wciska jej się w plecy.
- Emm.. Harry.. - Ola przerwała.
- Hmm.? A! Przepraszam. - Styles się zorientował o co chodzi. Podniósl Alex i posadził na swoich biodrach. - Już lepiej - uśmiechnął się i powrócił do poprzedniej czynności.
Nie ukrywajmy.. Harry całował mnóstwo dziewczyn.. Ale na coś takiego czekał całe życie.. No może za wyjątkiem wydarzenia poprzedzającego tą chwilę. Bez tej kłótni.
Zawsze chciał się całować w deszczu. Podczas jego związku z jakąkolwiek inną dziewczyną, się to nie wydarzyło. I najwidoczniej los tak chciał, że jest się z odpowiednią osobą w odpowiednim czasie.. Życie zawsze zaskakuje... Hazz czuł się niesamowicie.. Jak nigdy przedtem. Po raz pierwszy czuł, jak serce chce się wydostać z piersi.. Stwierdził, że to jest o wiele większa adrenalina niż skok spadochronowy. Ta chwila na którą czeka się tyle czasu, aż w końcu ona sama przychodzi niespodziewanie.
Harry trzymał Alex w biodrach, chroniąc tym samym by nie wyleciała.. Ona wplotła palce w jego mokre włosy, a drugą obejmowała go za szyję i delikatnie głaskała po karku. W pewnym momencie Hazza poczuł, że dziewczyna się śmieje.
- Co się stało.? - spytał i także się uśmiechnął.
- W końcu jestem wyższa.. - Faktycznie. Teraz to Curly musiał odchylać głowę. Minimalnie, ale jednak. Oboje się zaśmiali. W pewnej chwili usłyszeli mocny grzmot.
- Może powinniśmy wrócić.. - bardziej stwierdziła niż spytała Ola przestraszonym głosem. Harry spojrzał na nią i się zaśmiał. Jeszcze raz cmoknął ją w usta, a następnie ssadził ją z siebie. Dziewczyna wbiegła do pokoju. Styles stał jeszcze chwilę na balkonie. Spojrzał w górę i powiedział 'Dziękuję', po czym wszedł do środka i zamknął balkonowe drzwi. Zrobił ten swój śmieszny ruch włosami, przy okazji chlapiąc po wszystkim co się dało.. Spojrzał na zegarek.. < 2:22 > następnie na Alex. Stała przy szafce i wycierała włosy ręcznikiem. Loczek oparł się o framugę i patrzył się na nią z uśmiecham. Ola spojrzała na niego.
- Co się tak cieszysz.? - spytała z lekkim uśmiechem na ustach. Chwilę potem zniknęła w łazience i wyszła bez ręcznika. Padła na łóżko i głośno westchnęła. Po chwili skierowała swój wzrokw stronę przyjaciela, wyczekując odpowiedzi.
- Wiesz ile na to czekałem.? - odpowiedział Hazz kładąc się obok niej.
- Na co.?
- Noo.. Na pocałunek, na chwilę kiedy się wszystko wyjaśni i okaże się, że ty jednak też coś do mnie czujesz..
-  Tylko jeszcze nic się nie okazało.. - Harry spojrzał na dziewczynę ze zdziwieniem.. - Przecież nie powiedziałam, że cię kocham tylko, że mi na tobie zależy, a zależy mi na wielu osobach..
- To znaczy.. Że...
- Że co..?
- Że nadarmo mówiłem ci o moich uczuciach? A-a ten pocałunek... Nie był prawdziwy..?
- Był prawdziwy..
- To.. Co.? - Styles nie mógł się połapać.
- No.. Nie powiedziałam ci, że cię kocham...
- ...
- Ale to nie znaczy, że tak nie jest.. - Alex spojrzała chłopakowi w oczy. - Kocham cię.. Tak Ciebie.. Nie Harry'ego Styles'a z One Direction.. Tylko idiote z którym zawsze się kłócę, godzę, droczę, przytulam, docinam, śmieję, leżę...
- Will You be MY girlfriend.? - odpalił Hazza bez zastanowienia.
- Co?
- Czy będziesz moją dziewczyną.?
- Powtórz bo chyba nie zrozumiałam..
- Czy będziesz. Moją dziewczyną?
- Czekaj.. Głośno i wyraźnie...
- Czy.. - Harry chciał powtórzyć pytanie, ale zorientował się, że dziewczyna z niego żartuje.. Spojrzał na nią z miną w stylu AYFKM i odwrócił głowę..
- Tak naprawdę już dawno nią byłam... - stwierdziła Alex.
- Co.?
- Noo.. Tylko my o tym jeszcze nie wiedzieliśmy.. Poza tym.. Chyba już wszyscy nas uważali za parę...
- Chyba masz rację...
- Pff.. Nie 'chyba', tylko tak... - Ola wtuliła się w jeszcze mokrą koszulkę Harolda.
- Chyba właśnie za to cię kocham.. - odparł Styles wywracając oczami i nadal obejmując dziewczynę, pocałował ją...

 


 
* * *



Dzisiaj nie ma zdjęć...piosenka Ed'a Sheeran'a mówi chyba sama za siebie ;)

niedziela, 16 września 2012

Story I Part 42

Siemka.!
Na początku chciałysmy Was przeprosić, że rozdział nie pojawił się wczoraj. Jednak wiąże się to z wiadomością, którą zamieżamy Wam przekazać.
Jutro (w poniedziałek 17.09 br) wyjeżdżamy na wymianę do Niemiec. <w sobotę byłyśmy zajęte sprawami organizacyjnymi, pakowaniem się, zakupami itp. itd.> Wiadomość może być dla niektórych dobra, dla niektórych wprost przeciwnie.. Ale cóż.
Otóż we wtorek i sobotę nie pokażą się rozdziały gdyż będziemy jeszcze w Niemczech. Kolejny pojawi się dopiero 25.09 br. Mamy nadzieję, że mimo to nas nie opóścicie i nie porzucicie.
Możemy Wam zdradzić jedno. W kolejnym rozdziale.. coś się stanie. Niewiemy jak to odbierzecie...
Alex i Claudia
xox

A teraz.. Obiecany, spóźniony rozdział ;)



'Ale mnie łeb nawala.. Rany... Co ja wczoraj robiłam.?' Alex przekręciła się na drugą stronę. Zobaczyła, że ktoś obok niej leży. Momentalnie się podniosła i straciła równowagę. Leżała na samej krawędzi łóżka, więc nie trudno było jej z niego zlecieć.
- Aaaa.! - krzyknęła. Niepewnie wychyliła się i przyjrzała leżącej postaci. Przetarła oczy i stwierdziła, że na łóżku leży Hazza. - Idiota. Co ty tu robisz.?! - odezwała się i walnęła kumpla poduszką.
- Ejj.. Nie bij. - Curly Boy się ocknął i odkręcił w kierunku przyjaciółki. - Podłoga była niewygodna. A spałaś tylko na 1/3 łóżka więc pomyślałem, że..
- To lepiej nie myśl..  - Ola była wciąż senna. Złapała się za głowę i usiadła. W pewnym momencie się zreflektowała i spytała. - Ale powiedz chociaż, że masz majtki..
- Bokserki.. Tak. Mam.. Spokojnie. Z resztą.. Czy zrobiłoby ci to różnicę po wczorajszym.? - Harry poruszał brwiami i się wyszczerzył.
- A co my wczoraj..? - Ola się przestraszyła. Nie przypominała sobie wczorajszego wieczoru..
- Nie pamiętasz.?? - chłopak zaczął się droczyć. Alex próbowała przypomnieć sobie wczorajszy dzień.. - Byliśmy na jachcie i..
- Głupku.!!! Mów od razu, a nie.. - Olka się zdenerwowała i rzuciła na chłopaka. Ten zaczął sie śmiać i próbował schować pod kołdrą.
- Hhahaah.. A co ty myślałaś.??
- Styles. Kiedyś zginiesz za tą wredotę.!!
- Hahahah.. No powiedz. Co myślałaś..? - Harry nie mógł przestać się śmiać. Chciał to od niej usłyszeć.
- Oj zamknij się.! - Ola jeszcze raz walnęła go poduszką i poszła do łazienki po tabletkę.



Claudia od kiedy się obudziła nie miała nastroju do rozmów. Przez cały czas unikała Niall'a. Sama dokładnie nie wiedziała czemu, ale..
Teraz siedziała na stołówce. Usiadła sam gdyż reszta jeszcze nie zeszła. Myślała nad całym tym wyjazdem. W pewnym momencie dosiadł się do niej Horan.
 - Hej, skarbie. Co się stało.? - spytał i chciał pocałować dziewczynę. Ona jednak sie nie dała. - Ej. Co jest. Ostatnio w ogóle ze mną nie rozmawiasz..
- Nie mam ochoty. - fuknęła brunetka i utkwiła wzrok w pusty już talerz.
- Wiem, że pewnie myślisz o tym co się stało.. Ale może to jeszcze nie było nam dane.?? Może..
- A więc tak to odbierasz.? - Claudia nie wytrzymała. - Dla ciebie to wielka ulga, co.? Od początku nie chciałeś tego dziecka. Więc proszę. Nie ma go.! Możesz sobie spokojnie żyć. - Po tych słowach po prostu wyszła z pomieszczenia.


Zayn i Perrie szli ulicami Darwin. Chodzili od parku do knajpki, od knajpki do sklepu itd. Cieszyli się wspólnie spędzonym przedpołudniem. Perrie czuła się lepiej. Nie wymiotowała tak często jak poprzedniego dnia.
- Cieszę sie, że wyszliśmy razem. W końcu mamy czas dla siebie. - powiedziała blondynka.
- Tak szczerze to ja też się cieszę. - para szła trzymając się za ręce. - Nie, że źle mi z nimi ale spotykamy się tylko w pokoju.. - Zayn pocałował Perrie w policzek.
- Emm.. A jak się czujesz.? - spytał po chwili.
- Już lepiej. Mdłości mi narazie przeszły..
- Kochnie.?
- Hmm.? Co jest.?
- Bo.. Emm.. Może ty jesteś.. no wiesz...
- W ciąży.? - Edwards zatrzymała się na środku chodnika. Chłopak pokiwał głową. - Ym.. Ale...
- No wiesz te twoje mdłości, humorki...
- No ale przecież... My... - dziewczyna zaczęła się zastanawiać nad sytuacjami kiedy to mogło do tego dojść..- Po koncercie.. Ale przeciez to tak dziwnie. El jest w ciąży, Claudia..
- Claudia przecież..
- Oj no wiem.. Ale chodzi mi o to, że w tym samym czasie..
- Wiesz co.? Chodź. - Zayn złapał dziewczynę za rękę i pociągnął w kierunku apteki.

- 4.?? Po co aż 4.? - spytała blondunka gdy eracali już do hotelu.
- Lepiej się upewnić na 100%.
- Ale 4 testy ciążowe.? - kobieta upierała się przy swoim. Nawe ekspedientka się dziwnie na nich patrzyła..
- Ojj.. Nieważne.. Lepiej sprawdź od razu. - powiedział Zayn, przepuszczając Perrie w przejściu.
Kiedy weszli do pokoju, Per weszła od razu do łazienki, a Zayn usiadł na łóźku. Siedział.. i siedział... i siedział... "Ile można sikać na patyczek.?".
- Ile jeszcze.? - krzyknął w stronę łazienki. Jednak nie słysząc odpowiedzi położył się i przymknął oczy. W pewnym momencie poczuł, że ktoś kładzie się obok. Otworzył powieki i zobaczył uśmiechniętą dziewczynę. Dopiero po chwili spostrzegł, że wskazuje mu 'wyniki'.
- Wyszły pozytywnie. - powiedziała. Malik przez chwile obracał je w dłoniach, po czym odłozył na półkę i przytulił swoją dziewczynę.
- Kocham cię. - szepnął do jej ucha i złożył na jej ustach pocałunek.
Nagle wszystko się w nim zmieniło. Wybiegł z krzykiem z pokoju.
- BĘDĘ TATĄ!!! - ruszył w stronę pokoi przyjaciół. Obok znajdował się pokój Hazzy i Alex więc udał sie najpierw tam. - Słyszycie.? Perrie jest w ciąży. - Alex wstała z łóżka i przytulała przyjaciela, składając gratulacje.
- Taaaaaaak!!! - dobiegł ich głos z łazienki. - Poczekaj zaraz wyjdę... - Ola i Zayn wybuchnęli śmiechem na słowa Styles'a.
Gdy Harry wyszedł, rzucił się na przyjaciela i zaczął go czochrac.
- Ej, ej.. Fryzura. - zaśmiał się mulat i wybiegł na hall. Udał się do pokoju państwa Payne. Był on na samym końcu korytarza. Dan i Liam spali więc Zayn wskoczył im na łóżko i zaczął wrzeszczeć.
Po kilku minutach cały hotel huczał od wiadomości, że Zayn Malik i Perrie Edwards będą rodzicami.

- Szykuj sie mamo bo czas na zakupy.
- Przydadzą ci się nowe ciuszki. Mamusiu..- do pokoju weszły Claudia i Danielle.
- Ale ja dzisiaj byłam na mieście.. - powiedziała Perrie. W tym momencie do pokoju weszły Alex i Eleanor.
- Dawaj, dawaj... - Ola próbowała podnieść kumpelę.
- Idź. Nie zaszkodzi ci.. - powiedział Zayn i zniknął na balkonie. Dziewczyna pokazała mu język i wypchana przez przyjaciółki znalazła się w windzie.


- To gdzie najpierw? - spytała El, gdy wszystkie znalazły się w wilekim centrum.
- Po koliei.! - krzyknęły jednocześnie Dan i Alex, po czym wbiegły do pierwszego sklepu po prawo. Pozostałe dziewczyny się zaśmiały i ruszyły za nimi. Przeglądały wszystko. Sukienki, spodnie, bluzki, T- shirty, marynarki itd. W sklepie spędziły 20 minut i stwierdzjąc, że 'nic tu nie ma' poszły do kolejnego. Eleanor znalazła dla Perrie ładną fioletową koszulkę. Każda znalazła coś i wszystkie poszły do przymierzalni.
- Chyba za ciasne te spodnie. - dobiegł ich głos Oli.
- To weź większy rozmiar. - odkrzyknęła jej Claudia.
- No co ty.. Nie wpadłam na to.. - odparła kpiąco Alex.
- Dobra wychodzicie.? - spytała El. Razem z Perrie i Dan stały już 'gotowe'. Po chwili z przebieralni wyszły także Claudia i Alex.
- O.! Masz Martensy. Dobrze ci tak. - powiedziała Per do Claudii.
- Hah.. Dzięki. Tym razem na pewno je kupie. Wcześniej jak łaziłam po sklepach to albo kasy nie było albo coś..
- Tylko jeszcze tobie poszukamy butów.
- Czemu.? - zdziwiła się Ola. - W trampkach źle.?
- Do tego.? Tak sobie. Znajdziemy coś. - powiedziała Dan. Poszły do kasy. Kolejka była nie mała, ale ustawiły się w niej i zaczęły przeglądać błyskotki ustawione przy kasie.
Następnie poszły do sklepu obuwniczego. Wszystkie cztery uparły się nad kupnem butów dla Alex. Gdy już znalazły takie, że podobały się wszystkim, kazału pójć Oli do łazienki i się przebrać. One zrobiły tak samo. Gdy wychodziły było chłodno, a teraz.. Żar lał się z nieba.
Dziewczyny łaziły jeszcze jakiś czas po sklepach. W pewnym momencie do Oli zadzwonił telefo.
- No hej.. Emm.. Tak jasne.. Za chwilę przyjdę. - dziewczyna się rozłączyła. Powiedziała przyjaciółkom, że musi lecieć.
- Ok. My jeszcze połazimy. Kupić ci coś.? - spytała Claudia.
- Hah.. Jak coś ci się ze mną skojarzy to kup. - zaśmiała się dziewczyna i ruszyła w stronę wyjścia.
- To gdzie teraz.?
- Hmm.. Ja to bym się kawy napiła. - powiedziała Perrie.
- No to idziemy do kawiarenki. - uśmiechnęła się Claudia i ruszyła przodem.


- Ruszcie się!!! - Zayn wbiegł do 'bawialni'. Jego przyjaciele często tam przebywali. - Trzeba jakoś uczcić tę piękną wiadomość!!
- Haha.!! Właśnie ruszcie się.! - poparł przyjaciela Hazz. Lou, Liam i Niall niechętnie na nich spojrzeli. Akurat rozgrywali finałową partię w bilarda. - No ruszcie się. Dokończymy później.
Całą piątką udali się do pobliskiego pub'u. Oczywiście obiecali sobie, że nie przesadzą z alkoholem. Miał to być po prostu toast.
Przyjaciele usiedli przy stole i oglądali występy karaoke.
- No patrzcie jak trafiliśmy. - zaśmiał się Lou. - Zgłaszamy się.?
- Hahah... Chyba chory jesteś.. - powiedział Hazz. - Jeszcze nas tam zabiją..
- No ale co szkodzi. Idziesz.? - Zayn zwrócił się do Payn'a. Ten pokiwał twierdząco głową i już po chwili oboje stali na scenie, śpiewając 'Single Ladies' Beyonce.
Pozostała 3 prawie sikała ze śmiechu. Gdy już skończyli śpiewać, namówili resztę. Po jakimś czasie Harry uległ i razem z Lou śpiewali 'Eenie Meenie'.
- Jeju.. Dawno tego nie słyszałem.. - powiedział Malik upijając łyka.
- Ja tak samo. - poparł go Li. - Ej.. A co ty taki smętny. - tym razem Daddy zwrócił się do Niall'a.
- Claudia jest na mnie wściekła. Uważa, ze się cieszę, ze straciliśmy dziecko..
- Przejdzie jej. To jest na świeżo. Daj jej ochłonąć. - powiedział mulat. Furby przytaknął i spojrzał na wracających loczka i Tomlinson'a.
Chłopaki spędzili w klubie jeszcze godzinę. Przy okazji kilkoro fanów dowiedziało się o ciąży Perrie. Pogratulowali Zayn'owi, wzięli od wszystkich autografy. Z niektórymi fanami chłopaki sobie pogadali. Chyba trzeba im było takiego 'męskiego wypadu'.
Kidy wrócili do hotelu, każdy wrócił do siebie. Dziewczyny już wróciły. No.. Za wyjątkiem Oli


Alex zapukała do pokoju 247. Otworzył jej blondyn. Dziewczyna wybuchnęła śmiechem. Mężczyzna wywrócił oczami i udał, że zamyka drzwi.
- Mi też miło cię widzieć. - powiedział i wpuścił Olę do środka. Ona jakoś spróbowała się opanować.
- Hahah.. Przefarbowałeś włosy.? Haha.. Przecież jeszcze wczoraj miałeś czarne.- spytała.
- A nie widać.?
- Ostatnio jak chciałam NAPISAĆ, że przefarbowałeś włosy, to stwierdziłeś, że wolłbyś być jakimś jeńcem wojennym bez nogi... - Janek zgromił przyjaciółkę wzrkiem.
- To miało być do twojego... bloga.. Powiedz, że tego nie dałaś..
- Heh...
- Olka.!!
W tym momencie do pokoju weszła Karolina z dziewczynką.
- O.! Mamy gościa. Hej. Jestem Karolina.
- Alex..aaaandra. Alexandra. Albo po prostu Alex.. Jak wolisz..
- Olka. Po prostu Olka. - powiedział Janek i wziął córeczkę na ręce. Karolina usiadła obok Oli na łóżku. - Milena. Przywitaj sie.
- Ceść. - powiedziała cieniutkim głosikiem dziewczynka.
- Heeej. - Ola uśmiechhnęła się do małej. - Ile ona ma lat,?
- W tym roku będzie 3..
- Aww.. Ale oczy to ma po tobie. - Alex zwróciła się do przyjaciela. Ten tylko wywrócił oczmi i położył Milenę do jej łóżka.
- Janek sporo o tobie mówił. Musicie się dobrze znać. - zwróciła się Karolina do Alex.
- Taak.. My się znamy od.. hmm.. 18 lat będzie. - Ola spojrzała na przyjaciela.
- Jakoś tak... My byliśmy sąsiadami. Ale później Olka się wyprowadziła z rodzicami. Przyjeżdżała na wakacje do babci, co prawda. A kiedy wyjechała do Londynu to już sporadycznie gadaliśmy.. - Alex przyznała przyjacielowie rację.
- Hahah.. Tak mi się przypomniało. Czy twój mąż ci mówił, że kiedyś plywał z kumplami w wannie.?
- Co.? - Karolina zrobiła wilekie oczy. - Przecież w wannie się pływać nie da. I to jeszcze ze znajomymi.
- MAAAMOOO. Telebisie, telebisie..
- Już kochanie. Tata ci włączy. Janek. Włącz jej bajkę. - poleciła żona i zwróciła się ku Alex.
- Hahh.. Ale nie chodziło mi o to. Kiedyś Johny z kumplami znaleźli wannę. Przytachali ją nad jezioro i używali jako łódki. - Ola zaczęła się śmiać na to wspomnienie.
- Olka.!! Ja cię kiedys zabiję..
- Tak, tak też cię kocham..
Kiedy Janek dołączył spowrotem do oli i Karoliny zaczęli przypominać jeszcze niedawne czasy. Zabawy w wykopa, palanta, uciekanie przed sąsiadami, gry w surowego ojca itd.
W pewnym momencie Alex spytała się o pierwsze spotkanie Janka i Karoliny. Opowiedzieli jej dokładnie jak to było.
Przyjaciele gadali tak jeszcze z kilka godzin. Ok. 23 Alex postanowiła wrócić. John zadeklarował się, że ją odprowadzi. Karolina musiała zostać ze śpiącą Milenką.

- Fajne masz te dziewczyny. - powiedziała Ola gdy podeszli juz pod hotel.
- Wiem..
- Tak trochę się dziwię. Jesteś ode mnie raptem o rok starszy, a juz masz żonę i 3-letnią córkę.
- Tak jakoś wyszło. - zaśmiał się chłopak. - Pamiętasz.. Jeszcze niedawno siedziałaś z dziewczynami na murku i wcinałaś słonecznik.
- Hahahha.. No pamiętam.. Jejku... Dobre czasy...
- Ejj.. A ten twój ge.. znaczy.. kumpel, nie będzie zły, że cię 'porwałem' na wieczór.?
- Oj daj spokój.. Przecież nie jestem do niego przywiązana. Poza tym.. Z tobą nie widziałam się 5 lat. Lepiej powiedz co tam u twojej siostry.
- U Dorki.? Eee.. Jest chrzestnął Mileny.
- HA! Co ty gadasz.? A przecież tak się wystrzegała, że nie lubi dzieci.
- Wiesz jak się zmieniła? Przez te 5 lat z 3 chłopaków miała. - Janek zaczął się śmiać z wyrazu twarzy przyjaciółki. - Serio. Z jednym jest już 2 lata. Widać, ze będzie z tego coś na poważnie.
- Nie no.. To cuyba 'Mamy Cię!'.. Ale, że ta Dorota.. jeju.. To rzeczywiście się długo nie widzieliśmy skora ja o takich sprawach nie wiem. A powiedz mi jedną rzecz..
- Hm..
- Dalej nie nosi spódnic i sukienek.?
- Pffahhahh... Dorota.? Hahahah.. Nie no proszę cię.. Aż tak to nie żartujmy.
- Hahaah.. No tak.. Cociaż pod tym względem się nie zmieniła.. Pozdrów ją.- powiedziała ola i przytuliła przyjaciela. - Będę już lecieć. Dziękuję za miły wieczór.
- Fajnie, że się spotkaliśmy.
- Hah.. Nom.. To pa. - Alex pocałowała Janka w policzek.
- Siemka. A! Olka.!
- Hmm..?
- Miałbym do ciebie prośbę. Mogłabyś jutro zająć się Mileną.? Tak na wieczór. Bo chciałem zabrać gdzieś Karolinę.
- Aaa.. Okok. To daj mi znać jeszcze jutro. Pa. - Alex pomachała jeszcze kumplowi i ruszyła do środka.
- Hej. - Johny poczekał jeszcze chwilę przed budynkiem. Widząc jak Ola wchodzi do windy, ruszył do swojego hotelu.

Harry wyszedł na balkon. Cały czas zastanawiał się gdzie jest Alex. Było niewiele przed północą, a ona nie wracała. W pewnym momencie dostrzegł ją jak całowała się z jakimś blondynem. Co prawda to był tylko buziak w policzek, ale pan Styles dośpiewał sobie swoją wersję.. Gdy zobaczył, że dziewczyna wchodzi do hotelu, odetchnął. Wszedł do pokoju i wiedząc, że jego współlokatorka powinna bezpiecznie trafić do pokoju, postanowił się położyć.

***

Po 'obudzeniu się' Oli ;P


Jedna z ulic jakimi szli Zayn i Perrie :)

Pokój Dan i Liam'a ;D

Kto będzie mamą mojego dziecka.?! Ty.. Ty nią będziesz..



Strój Claudii ;D

Po znalezieniu butów dla Alex ;)

Perrie na zakupach z dziewczynami.


Bilard ;D

Hotel zamieszkały przez Janka i jego rodzinkę ;)

'Szuka' Alex..



Życiowe..


wtorek, 11 września 2012

Story I Part 41

- Samotna, płacząca dziewczyna w parku... Nie boisz się? - Alex gwałtownie podniosła się z ławki. Przed nią stał wysoki, postawny chłopak.  Wytarła oczy i spojrzała na niego. Zdziwiło ją to, że mówi po polsku.
- E-em...my się chyba nie znamy... - powiedziała, ruszając w stronę hotelu. Jednak chłopak, a raczej mężczyzna, zatrzymał ją.
- Olka...my się znamy.
- Skąd ty wiesz jak mam na imię?
- Trudno nie znać - odparł chłopak i wywrócił oczami. Alex przyjrzała się uważniej. Rzeczywiście, skądś go kojarzyła...
- Janek! - krzyknęła i rzuciła mu się na szyję.
- Egh...egh...Taa...Dobra już, bo mnie udusisz.
- Przepraszam - Ola odsunęła się od Janka. - Jeju... Nie poznałam cię bez tych okularów.
- Zdjąłem je już 2 lata temu...
- To ile my się nie widzieliśmy?!
- Bo ja wiem... z 5 lat?
- Kurde...jakoś szybko zleciało - powiedziała Alex niby do siebie.
- No tak... Przejdziemy się? Trzeba nadrobić te 5 lat - mężczyzna uśmiechnął się i razem z Olą zaczął iść. - To...co tam u ciebie?
- W sumie to nic...
- Fascynujące... To może inaczej. Co robiłaś o tej godzinie w parku, płacząc?
- Ou...pokłóciłam się z..z moim przyjacielem...
- Harrym?
- Skąd wiesz? - Ola spojrzała na przyjaciela wyraźnie zdziwiona.
- Wiesz ile razy byliście na okładkach gazet? Yh...czyli ty ich nadal lubisz?
- Hahahha...no tak.
- Bosh... - Janek wywrócił oczami. - Przecież oni wyglądają jak geje...ekhem...znaczy niemęsko.
- Hhahaha...ty się chyba nigdy pod tym względem nie zmienisz.
- No nie... Ten twój loczkowany to jeszcze, ale widziałaś tego w paski...wybryk natury normalnie - chłopak znów wzniósł oczy do góry. - Oby moja córka wybierała normalnie...
- Masz córkę?
- Tak... Urodziła się kilka miesięcy po ślubie. Szkoda, że nie mogłaś na ni być...
- Wiem..ale trzeba było się jakoś w tym Londynie ogarnąć. Ym... a co ty robisz parku o tej godzinie, hę? - Alex uniosła zabawnie brew.
- Wracam do hotelu... Żonie się coli zachciało, to poszedłem i kupiłem - dopiero teraz Ola zauważyła butelkę w rękach Janka. - Baby...
- No, no...widzę, że się starasz - zaśmiała się dziewczyna. - Po drugiej stronie ulicy jest mój hotel..
- O! Pewnie już musisz iść...ale spotkamy się jeszcze, co?
- Jasne. Masz chyba mój numer? - Janek pokiwał głową. - Tak więc dzwoń, pisz co, kiedy o której i gotowe... Matko, po 5 latach się spotykamy. I to nie w Polsce, a w Australii.. - Ola uśmiechnęła się.
- Bo my światowi ludzie jesteśmy... - Janek odwzajemnił uśmiech. Nagle zadzwonił telefon chłopaka. - Oho...Karolina się dobija. Jak nie będę za 5 minut z powrotem to będę spał na kanapie...
- Hahah...ok leć już. Fajnie, że się zobaczyliśmy. Pa!
- Pa!
Mężczyzna szybko odszedł w przeciwnym kierunku. Alex weszła do hotelu. Wjechała windą na górę i po cichu weszła do pokoju. Harry już spał. Dziewczyna wzięła szybki prysznic i już po 10 minutach leżała. Nie miała problemów z zaśnięciem. Ciągle myślała o spotkaniu ze swoim przyjacielem z dzieciństwa. Taki miły akcent na zakończenie dnia...


- Nie ma obijania! Pływać... - chłopaki podeszli do dziewczyn opalających się na leżakach i wrzucili je do wody.
- Osz wy!
I tak zaczęła się bójka wodna.. Kolejna podczas wyjazdu do Australii... Po 15 minutach wszyscy kąpali się już ''dobrowolnie''. Niektórzy skakali do wody, surfowali...
- Zayn... Chyba coś zgubiłeś! - Louis krzyknął w stronę mulata, wymachując jego kąpielówkami.
- Oddawaj to! - Bad Boy momentalnie podpłynął do Lou. Reszta zwijała się ze śmiechu. - Głupek..!
Brunet tylko wzruszył ramionami i wszedł z powrotem na jacht.
- Nie pływasz? - spytał, siedzącą na leżaku, Claudię.
- Nie...
- Czemu?
- Bo nie mam ochoty.. - odparła cicho dziewczyna.
- Louis... - El posłała mężowi groźne spojrzenie.
- No co?
- Jajco...ym...Harry cię chyba woła.
Mężczyzna szybko zniknął dziewczynom z pola widzenia.
- Dziękuję - wyszeptała Claudia, po czym poszła w stronę na górny pokład..


- ... Powiedziała, że jej na mnie zależy - powiedział Hazz, opierając się o barierkę jachtu. Lekko się uśmiechnął i spojrzał w kierunku horyzontu.
- Wiedziałem.! - krzyknął Liam i przybył piątki z każdym z chłopaków. Loczek dziwnie się na nich spojrzał. Tamci wzruszyli tylko ramionami i do niego podeszli.
- To.. Skoro to ONA zrobiła pierwszy krok to może ty powinieneś pójść dalej i powiedzieć co czujesz.. - zagadnął Lou.
- No, wiem.. Ale niewiem czy znajdę odpowiedni moment..
- Odpowiedniego momentu to ty od kilku tygodni szukasz.. - stwierdził Niall wywracając oczmi.
- On ma rację - poparł kumpla Zayn. - Cały czas czekasz.. Pokaż w końcu kto tu ma jaja. - cała piątka ryknęła śmiechem..
- Hahah.. No ona raczej nie.. - zaśmiał się Curly.
- Niby nie.. Ale wydaje się twardsza od ciebie..
- Wcale nie..
- To czemu to ona zrobiła pierwszy krok..? - podpuszczł Harolda, Lou.
- Ehh.. W sumie to macie rację.. powiem jej teraz..


Alex stała na końcu pokładu i oparta o barierkę podziwiała piękno Australii.
- Ekhem.. - usłyszała głos za plecami. Za sobą zobaczyła Dan.
- Hej. Jak tam dziewczyny.? - spytała żonę Liam'a.
- Perrie wymiotuje.. Chyba ma chorobę morską.. - Ola się skrzywiła - El śpi, a Claudia poszła po coś do picia... Za chwilę będziemy grać w karty. Przyłączysz się.?
- Ok. To za chwilę do was dołączę. - powiedziała Alex i odprowadziła Danielle wzrokiem.
W tym samym momencie podszedł do niej Harry. 'Oho.. Czyżby chcial nawiązać do wczorajszego..?' pomyślała dziewczyna.
- I co.? Kiedy idziesz skakać.? - spytała.
- Emm.. - chłopak jedną dłonią potarł kark, a drugą trzymał ręcznik.
- Nie łatwiej ci było kąpielówki założyć.? - spytała Ola, widząc, że kumpel kurczowo zaciska dłoń na materiale.
- Suszą się..
- Jesteśmy na jachcie.. Za chwilę pewnie jeszcze raz skoczysz do wody.. Więc po co je suszysz.?
- Ojj.. Nieważne.. - widać było, że chłopak jest lekko zmieszany. - Emm.. Nie będę jednak skakał.. - odpowiedział na poprzednie pytanie.
- Ouu.. A to czemu.? - Alex sie zdziwiła.
- Ymm.. No bo tak się zastanowiłem nad tym co mi wczoraj powiedziałaś..
- Widzisz.. Adrenalinę możesz inaczej wywołać.. Niewiem.. Skocz z krawężnika czy coś.. - widząc, że Harry nie zabardzo ma ochotę na żarty odwróciła się w stronę morza.
- Ola.. - zaczął Hazza..
- Hmm?? - dziewczyna spowrotem odkręciła się w stronę przyjaciela.
- Bo.. - w pewnej chwili podbiegł Lou i wylał na Harolda wiadro wody. Curly Boy odruchowo podniósł ręce do góry, pozwalając tym samym by ręcznik bezwładnie osunął się na pokład.
- BOŻE.!! - krzyknęła Alex i momentalnie zakryła ręką oczy. Loczek szybko zaczaił co się właściwie stało, spowrotem zakrył się ręcznikiem i krzyknął.
- LOUIS!!! Ja cię kiedyś dorwę.!
Ola zaczęła się śmiać. I z zaistniałej sytuacji i  z czerwonej twarzy chłopaka. Co prawda była skrępowana tym co zobaczyła przed chwilą, ale śmiech sam cisną się jej na usta..
- Ojj.. Zaraz nie będzie ci do śmiechu. - powiedział Harry i zaczął gonić Olę po całym jachcie.
Dziewczyna biegła szybko, a fakt, że Loczo nie miał kąpielówek tylko dawał jej szansę na ucieczkę. Nagle dziewczyna pośliznęła się i runęła na pokład jak długa. Chwilę po niej wpadł Hazza. Jednak on się zatrzymał i na widok leżącej Alex zaczął się zwijać ze śmiechu. Dziewczyna zgromiła go wzrokiem i korzystając z faktu, że stał przy zejściu, pchnęła go do wody.


''Znowu wołowina...no nie wyrobie'' Lola popatrzyła do miski i jak gdyby nic odeszła. ''Może koty nie umieją mówić, ale mają uczucia. A ta wołowina właśnie je rani!''. Kotka kroczyła dumnie po korytarzu w domu cioci Oli. '' Eh...jak ona mogła polecieć do Australii beze mnie. Już wolałabym skakać z kangurami niż jeść...to''.
- Lola! Chodź tu...Aaaa! Kotek, kotek, kotek - Adam z Arturem, kuzyni Alex, podbiegli do kotki.
'' Nie..tylko nie oni. No jak sfinksa kocham..tylko nie oni! Yh...jeszcze mają tłuste ręce...''.
- Chcesz frytki? - Adam podstawił Loli pod nos talerz frytek, a gdy zobaczył, że kotka nie reaguje, wziął jednego i próbował nakarmić ją. To samo zrobił Artur.
'' Co to jest? Znowu mi jakieś patyki dają...eee...co mi szkodzi? Może będzie lepsze niż wołowinka cioci Doroty''.
- Patrz! Zjadła to... - ucieszył się Adaś. - Masz jeszcze...
- Nie! Teraz moja kolej... - Artur podstawił Loli jedzenie pod nos. W sumie kicia zjadła połowę frytek.. Zamruczała i poszła do salonu. ''O, o! To żółte coś chyba nie działa za dobrze...''. Lola zaczęła miałczeć. '' Kurde! Zaraz będzie bełcik..''. Kotka zwróciła ''obiad'' od chłopaków. Zaraz po wykonanej ''czynności'' usłyszała głos cioci.
- Artur! Adaś! Który z was dał jej frytki!? - zdenerwowana kobieta poszła do pokoju obok.
''W całości to wygląda smaczniej...'' Lola popatrzyła na dywan, wracając na swoje posłanko w hallu...


- Hahahahaha... Jak mówiłem, żebyś pokazał jej kto tu ma jaja.. Hahahahah.. to nie mówiłem dosłownie.. - Zayn cały czas śmiał się z wpadki kumpla. Właśnie cała grupa wracała do hotelu. Harry i Zayn szli na tyle...
- Nic. Nie mów. - powiedział Styles i zgromił kumpla wzrokiem.
- Oj.. Przecież lubisz chodzić nago.. - wtrącił się Lou słysząc rozmowę przyjaciół.
- A ty... Ty to jeszcze pożałujesz...
- No, ale o co ci chodzi... Skoro jesteście razem to chyba wypadałoby jej pokazać twojego 'przyjaciela' - Lou zwijał się ze śmiechu. Zayn już nie wytrzymywał i pobiegł przodem by zdążyć do toalety...
- Taa.. Gdybyśmy byli razem... - Harry wpatrywał się przed siebie.. Lou się zatrzymał.
- To co ty.. Ona jednak cie nie..
- Oblałeś mnie w takim momencie, że nie zdążyłem jej nic powiedzieć. - odparował Hazza i przyspieszył kroku.


- Mam ochotę potańczyć - powiedziała Danielle. - A dzisiaj w naszym hotelu jest organizowana impreza...
- W sumie czemu nie.. Skoro organizują to...
- Bez gadania! Idziemy wszyscy. - zarządził Zayn. - I bez żadnych 'ale'. 22.00 spotykamy się na korytarz, ok?
- Tak jest, mój panie - odpowiedział ironicznie Niall. Przyjaciele właśnie kończyli ''późną'' kolację. Gdy tylko wrócili do pokojów każdy zaczął się szykować. Malowanie, strojenie się itp. itd...
Na miejscu byli parę minut po 22.00. W końcu co to za wysiłek zjechać na dół windą? Wchodząc na salę taneczną, poczuli jak serca biją im w rytm głośnej muzyki.
- Tak...tego mi było trzeba - Danielle zniknęła z Liamem na parkiecie. Podobnie jak reszta. Dopiero po 3 godzinach nieprzerwanego tańca, można było dostrzec kogoś z przyjaciół przy barze.
- I jak? Fajnie, co? - zagadnęła Claudia. Czekając na barmana. - Ym..po proszę wodę...
- I to jak! Mogłabym tak dzień w dzień..  Dla mnie Tequila Sunrise..
- Który to już drink?
- Bo ja wiem.. Próbuję wszystkich po kolei...
- Alex..jeszcze jeden, a jutro będzie kac...
- Nie przesadzaj.. Idę do toalety...zaraz wracam.
- Okay.


Łazienka znajdowała się w kącie sali. Nie była ona dobrze oświetlona, a żeby się do niej dostać trzeba było przejść przez dość wąski korytarz.
- Ej piękna! Gdzie tak lecisz?? - zagadnął jeden z typków, stojących pod ścianą. Ola zignorowała go, więc ruszył za nią. - Stój! Odpowiada się..
- Po pierwsze to puść mnie! A po drugie...z takimi jak ty nie rozmawiam - odszczekała się Alex.
- Ach tak? No to w takim razie nie rozmawiajmy, ale... - chłopak przysunął się bliżej Oli, łapiąc ją za pupę.
- Łapy przy sobie! - dziewczyna próbowała się uwolnić. Bezskutecznie.


- Widziałaś może Alex...mam jej coś do powiedzenia? - spytał Claudię Harry.
- Poszła do toalety. Już z 10 minut tam siedzi...
- Aha... to ja...ym...pójdę sprawdzić czy wszystko okay.
- Dobra...jakby coś to cały czas tu jestem.


Ola nadal szarpała się z napastnikiem.
- Chodź albo użyję siły... - zagroził chłopak ''łapiąc'' Alex.
- Gówno mnie to obchodzi.
- Dobra...jak wolisz - chłopak sięgnął do kieszeni. Ola wykorzystała sytuację i wybiegła z korytarza, kołysząc się na boki. Jednak po drodze wpadła na kogoś. Znowu zaczęła się wyrywać...
- Ej, ej, ej...spokojnie - Harry przytrzymał dziewczynę za ramię.
- Au! Puść... - Ola popatrzyła na swoje ramię. Chłopak zdążył ją drasnąć nożem, który wyjął z kieszeni.
- Co ci się stało!? - spytał Hazza. W tym momencie dostrzegł chłopaka, z którym Alex przed chwilą się szarpała.- To on?
Nie czekając na odpowiedź, Loczek podbiegł do chłopaka i zanim ten zorientował się o co chodzi dostał z pięści w twarz, lądując na posadzce.
- Eh...daj trzeba zatamować krwotok... - chłopak urwał kawałek swojej koszulki i zawiązał mocno na ranie.  - Wracamy do pokoju...
- Nic mi nie jest... chcę tańczyć!
- Taa..potańczysz sobie jutro...o ile będziesz miała siłę. Idziemy... - stwierdził chłopak. Słysząc słowa protestu, wziął Alex na ręce i wyszedł na hotelowy korytarz.


Hazza 'doczołgał' Alex do pokoju. Zamknął drzwi od środka i posadził dziewczynę na podłodze w łazience.
- Pokaż mi tą rękę. - powiedział wyjmując z szafki wodę utlenioną. - Powinniśmy podać go na policję.. Co on od ciebie chciał..
- Oj nie panikuj już..  - Alex już odlatywała. - Przecież jest.. Cholera.!!! Szczypie.!!
- No przepraszam..  - chłopak strał się jak najdelikatniej przykładać wacik do rany. Ola zaczęła się śmiać. - Co ci tak wesoło..?
- W naszym pokoju to apteczka powinna stać przy łóżku, bo jakoś często jej używamy.. - Alex mówiła nie do końca wyraźnie.
- Hahah.. Racja..
Ola oparła głowę o wannę i zamknęła oczy. Harry był bardzo skupiony nad wykonywaną czynnością. Uparcie patrzył na pieniącą się ranę.
- Bałem się.. - powiedział nie odrywając wzroku od blizny. Nie słysząc odpowiedzi postanowił kontynuować. - Bałem się, że cię stracę. Przpraszam, że to ja nie zrobiłem pierwszego kroku. Nie byłem pewny czy ty też coś do mnie czujesz. Wczoraj jak mi powiedziałaś.. W sumie to wykrzyczałaś, ze ci na mnie zależy to cos mnie tknęło... Alex... ja.. - chłopak zakleił ramię i spojrzał na dziewczynę. - A-Alex... Em.. Alex.? - Ola głowę miała położoną na brzegu wanny. Dziewczyna spała..i.. nawet nie było widać czy usłaszała coś z tego co mówił do niej Styles.. 'Ehh.. Najwidoczniej to jeszcze nie czas na takie wyznania...' stwierdził w myśli Hazza i zanióśł dziewczynę do łóżka. Sam poszedł posprzątać w łazience. Wymył się, wywalił porwaną koszulkę i położył się spać.


* * *

Park, w którym była Alex..;p

 Jacht ;)

 Lou na desce surfingowej ;)

 Plum Hazzy ;)

 Lokers na jachcie ;)

 Idąc w stronę Alex ;)

Chillout babe! ;)

Dyskoteka ;)

Lola ;)

Chłopaki ;)


sobota, 8 września 2012

Story I Part 40

- Louis..
- Hej, słonko! Jak się spało? - Loui uśmiechnął się i pocałował żonę.
- Siedziałeś tu całą noc? Przecież mówiłam ci, abyś wrócił. - Eleanor podparła się na rękach, siadając.
- Jasne, że tu siedziałem. Przez tę sytuację w ogóle nie mogłem zasnąć.
- Jejku.. Przecież lekarz powiedział, że to fałszywy alarm. A na obserwację zostawił na wszelki wypadek.. - El wzniosła tylko oczy ku górze i pokręciła głową. W tym momencie na salę weszła pielęgniarka. Zmierzyła pacjentce ciśnienie i temperaturę.
- Wszystko w normie. Odpiszemy jeszcze kartę i wypiszemy panią jeszcze przed południem. Proszę tylko to podpisać - kobieta uśmiechnęła się i podała El kartki. - Dziękuję. Za godzinkę powinno być wszystko gotowe. Powoli może pani pakować swoje rzeczy...
- I co? Mówiłam, że jest dobrze - zwróciła się do Lou, po wyjścu pielęgniarki.
- Niech ci będzie. Chodź. Pomogę ci wstać- powiedział Tomlinson podpierając żonę.



- To gdzie jedziemy najpierw? - spytał Liam, przeglądając jakąś ulotkę z atrakcjami Darwin.
- Ym...możemy do ogrodu botanicznego... - zaproponowała Danielle.
- Czyli roślinki i zwierzęta...no okaaay - zgodziła się reszta przyjaciół. Jechali na dwa samochody..
Po 10 minutach byli już na miejscu. Zakupili bilety i zaczęli zwiedzać.
- Szkoda, że w Londynie nie ma takich fajnych drzewek... - powiedziała Claudia, rozglądając się w około. - W Polsce też by mogły takie być...
- To jest palma, pierdoło - poprawiła ją Alex, robiąc minę 'bitch please..' ;)
- No wieeeem...tak czy siak fajne drzewko, nie?
- Tak, tak...super. Chodźmy dalej... - Dan przerwała rozmowę przyjaciółkom. Następnym punktem była farma krokodyli. W 'zagrodzie' było około 5 gadów. Harry zaczął robić zdjęcia...
- Taki krokodyl to ma fajnie. Karmią go, sprzątają po nich, a ten tylko śpi...i straszy innych - w tym momencie Niall spojrzał na kły jednego z krokodyli.
- Kolejnemu na przemyślenia się zebrało... - Zayn wzniósł oczy do góry.
- No, ale co ty chcesz. On ma rację - bronił przyjaciela Harry. Przeszli teraz do 'zagrody' z żółwiami.- Weź sobie, np. takiego żółwia. Ja mógłbym być żółwiem. Podobno wolno mówię, a żółw jest wolny, no nie? - Hazz pomachał rękoma na znak porównania.
- Żółwie nie mówią.. - stwierdziła lekko pretensjonalnie Perrie.
- Nie ważne. Dobra... to niech Niall będzie krokodylem, Harry żółwiem, a Claudia niech ma te swoje palmy. No i wszyscy szczęśliwi... - zakończyła Ola. - To gdzie teraz??



- Uh...nareszcie jakieś wygodne łóżko - powiedziała El, gdy tylko weszła do swojego hotelowego pokoju.
- To szpitalne było nie wygodne? Pewnie cię plecy bolą... zrobię ci masaż.
- Louis, możesz przestać być taki nadopiekuńczy?
- Ja nie jestem nadopiekuńczy - zaprzeczył Tomlinson. Eleanor uniosła brwi, udając zdziwienie. - Oj, no dobra... Ok...od teraz totalny luzik... - stwierdził Lou, otwierając laptopa.
- Yhym... a co z masażem? - zagadnęła brunetka.
- Przecież cie nie bolą plecy... - odparł obojętnie Louis, kładąc się w poprzek łóżka.
- Plecy nie... Lou... no Louis... - Eleanor lekko trąciła męża nogą.- Eh... okay, możesz być tak opiekuńczy jak zechcesz...
- Czyli zamawiała pani masaż, tak? - Louis odłożył laptopa i pocałował żonę...


Tym razem grupa przyjaciół udała się do muzeum i galerii sztuki, mieszczącej się w tym samym budynku. Były tam szkielety, sztuczne zwierzęta, narzędzia sprzed kilku wieków. Wszystko, dosłownie wszystko..
- Dużo jeszcze tego zwiedzania? Nudzi mi się... - zaczął narzekać Niall.
- Bo ja wiem. O! widać wyjście - zauważył Zayn, szybko kierując się do drzwi. Widać, on też był znudzony.
- Ja to bym coś zjadła - powiedziały jednocześnie Dan i Claudia, po czym zaczęły się śmiać.
- Ym...ja też. Gdzieś tu niedaleko podobno jest restauracja - Liam pokierował grupą.
Już po 10 minutach przyjaciele złożyli zamówienie. Nie była to droga restauracja, ale jedzenie miała bardzo dobre. Każdy talerz był opróżniony do czysta.
- Ale się najadłem...no! to teraz wracamy do hotel, nie?
- Najwyższy czas...zwiedzamy już 5 godzin - Alex spojrzała na zegarek.
Harry poszedł zapłacić za obiad, a reszta udała się w stronę parkingu...

Zaledwie dojechali pod hotel, a natknęłli się na Lou i Eleanor.
- O.! Hej.. I jak tam.? - spytała Dan podchodząc do przyjaciół. Reszta poszła jej śladem.
- Dobrze.. Okazało się, że to zwykłe bóle.. Nic poważnego.. - Uśmiechnęła się kobieta. - A wy.. Skąd wracacie.?
- Eee tam.. Zwiedzaliśmy ogrody zoologiczne, farmę krokodyli..
- O.. a my właśnie jedziemy do ZOO - powiedział Louis. - Chodźcie z nami..
- Niee.. My od rana jesteśmy poza...
- Oj no chodźcie... - poprosiła El.
- W sumie.. Kobietom w ciąży się nie odmawia.. - powiedział Harry, przecierając kark dłonią... - Poza tym.. Spotkamy wile ciekawych zwie..
- Na przykład małpy.? Krewnych chcesz odwiedzić.? - zadrwiła Ola.. - No dobra.. Sorry..
- To w takim razie może.. Tak sobie połazimy.. Tak po prostu.. - zaproponował Zayn.
Wszyscy się zgodzili. Udali się do pobliskiego parku. Chodzili uliczkami patrząc na wolno skaczące kangury.
- Ty.. One se tu skaczą tak po prostu. Normalnie tak jak piesy u nas w Eurpie.. - powiedziała Ola zapominając, że tylko Claudii zrozumie ją po polsku..
- Jak już to psy, pierdoło. I weź mów po angielsku bo oni cie nie rozumieją.. - odparła Claudia.
- Oj tam, oj tam.. - powiedziała niewzruszona Alex i podbiegła do jednego by go pogłaskać.
Reszta spojrzała na Claudię..
- Ehh.. Kangurami się podnieca.. - wyjaściła przyjaciołom Claudia i przytuliła się do Niall'a.


*wieczorem
- Ymm... Posłuchaj... - odezwał się Harry, siadając na łóżku. Alex leżała na podłodze i malowała paznokcie.
- Noo... - odwróciła głowę w stronę chłopaka.
- Mam dosyć tych kłótni...
- Ja też... - stwierdziła dziewczyna, siadając po turecku.
- Powinienem zrozumieć twoją pracę.. Wiem, że w inny sposób musisz zarabiać, jesteś całe dnie poza domem... ale wcześniej normalnie spędzałaś z nami czas. Nie wiem, co się stało, że ostatnio miałaś tyle zajęć, ale nie powinienem się za to wkurzać..
- Yhym... - Ola przytaknęła. Widząc dziwne spojrzenie Harolda, zdała sobie sprawę, że teraz ona powinna coś powiedzieć. - Ja też nie powinnam ci dogryzać. Emm...no..nie wiem za bardzo, co wy robiliście w czasie trwania waszej kariery. Ok..nagrywaliście piosenki itp. Ale z mojej strony to właśnie wyglądało, jak świecenie ładną buźką i ... no wiesz - Alex oderwała wzrok od swoich dłoni i spojrzała niepewnie na Hazzę...
- Ym... czyli rozejm? - spytał uśmiechnięty chłopak.
- Hah...tak, rozejm - odparła Ola, odwzajemniając uśmiech.. - Emm.. No..I ten.. Sory za te małpy..

*w nocy
- Niall.. Au.. Niall obudź się..
- Ymym...
- Niall!! Coś jest nie tak.. - przerażona Claudia próbowała obudzić chłopaka. - Au.!!! Niall do cholery!!
- C-Co cię stało.?
- Coś jest nie tak.! Ja.. ja..- dziewczyna była zapłakana. Nie mogła wydusić słowa. Czuła, że boli ją brzuch, kręgosłup.. - Ja.. krwawię..
- Co.? - Niall pospiesznie wstał z łóżka i wyjął z szafy byle jaką torbę. Wziął Claudii i sobie jakieś ciuchy na przebranie. Następnia pomógł dziewczynie wstać. Całe miejsce na którym leżała, było zakrwawione..
- N- Nie moge iść.. Czuje skurcze... Nie powinno tak być..
- Spokojnie... - Furby próbował coś powiedzieć. lecz sam był za bardzo w szoku.
Niall wziął Claudię na ręce i podszedł z nią do hotelowego szofera. W samochodzie Horan wyjaśnił sytuację i już po chwili kierowca w błyskawicznym tempie wiózł ich do pobliskiego szpitala.

W szpitalnej recepcji, pielęgniarki zawiadomiły lekarzy. Gdy już któryś się pojawił kazał zawieźć Claudię na salę. Niall musiał poczekać. Siedział na korytarzu i bił się z myślami. Myślał, że pojadą na chwilę.. Jednak ta chwila zamieniała się w minuty, kwadranse, godziny..
Było ok. 9 gdy po Niall'a przyszła pielęgniarka i pozwoliła wejśćw na salę do Claudii.
Dziewczyna spała. Niall usiadł na krześle przy jej łóżku. Złapał ją za dłoń, a głowę położył na pościeli.
- Wszystko się ułoży.. - powiedział przez zaciśnięte gardło.
- Nic się nie ułoży... - usłyszał zachrypnięty, zmęczony głoś dziewczyny. Niall momentalnie odwrócił głowę w jej stronę.
- Co jest.? Jak się czujesz.? Czemu tak długo to trwało.? Co oni robili?? - chłopak patrzył w lekko jeszcze czerwone oczy dziewczyny. Po chwili popłynęła z nich kolejna dawka łez. Claudia odwróciła głowę w stronę okna. W tym momencie na salę wszedł lekarz. Horan momentalnie wstał z krzesła. - Panie doktorze. Co się stało.? Czemu to tak długo trwało.??
- Spokojnie.. Niestety, nie mam dobrych wiadomości.. Pańska dziewczyna.. ehh.. niestety.. poroniła. Było to poronienie nieodwracalne. Trzeba było wykonać łyżeczkowanie..
- Że co... Co trzeba było wykonać??
- Łyżeczkowanie. Musieliśmy usunąć z macicy pozostałości po obumarłym zarodku. Rozszerzaliśmy szyjkę macicy by...
- Dobrze. Już r-rozumiem.. A-Ale jak to...
- Jest wiele przyczyn poronień. Patologia komórek rozrodczych, wady pępowiny, używki, nieprawidłowy rozwój łożyska.. i wiele innych. Podejrzewam, że w tym przypadku mogły być to
anomalie chromosomalne. - powiedział lekarz poważnym tonem. Widząc niewiadome spojezenia pary dodał - Czyli zaburzenie dotyczące ilości chromosomów oraz ich budowy...



- Podaj...moja!..Aut!...aut! Wyszło! - już od 11.00 takie krzyki można było usłyszeć na hotelowym boisku do piłki plażowej.
- Tak! Wygraliśmy... - ucieszyła się Perrie.
- O, wielkie mi halo! To dopiero pierwszy mecz. Spokojnie.. - odparł Harry. - Czyli już każdy grał z każdym po jeden, tak.? - chłopak się upewnił. Liam i Perrie nie dawali się pokonoć. Tak samo jak Zayn i Alex. Cała szóstka urządziła sobie turniej siatkówki plażowej. Teraz siedzieli na piasku, pijąc wodę.
- Ej.! Ty masz tatuaż! - krzyknął Liam, pokazując na Alex.
- Hah.. No taak.. Dopiero teraz zauważyłeś.?
- Wiesz.. Chodziłaś w takich ubraniach, że nie odsłaniały łopatki.. Kiedy.?
- Emm.. Jakieś 2-3 tygodnie temu... Harry mnie zabrał do tatuażysty.. - Wszyscy spojrzeli na Loczka.
- No co się tak patrzycie.? Lepiej grajmy...
- Właśnie.. Jedziemy dalej... Jeszcze raz ich pokonamy - zawzięła się Dan, podając Styles'owi dłoń.
- Ha! Coś ci się żart ostatnio zaostrzył... - powiedział z zawadiackim uśmiechem Zayn. - Możesz tylko pomarzyć o wygranej...
- To się okaże, kochanie - Perrie zmrużyła oczy i zajęła miejsce sędzi. Zaczął się 2. mecz: Alex i Zayn - Dan i Harry. Akcje były długie, ale wszyscy walczyli do końca. Tym razem wygrała drużyna Zayn'a. W sumie przyjaciele rozegrali 9 meczy. Podczas ostatniej, 3 rundy, emocje sięgały zenitu. Liam i Perrie starali się jak najdalej odbiec punktami od przeciwników. Jednak Zayn i Ola tak łatwo się nie poddawali. Obie drużyny miały na koncie po 2 wygrane mecze. Ten set decydował kto zajmie 1 miejsce.  jeden set z ostatniego meczu. Przez pierwsze minuty 3. seta prowadziła Perrie i Liam, lecz tuż przed końcem przeciwnicy pokonali ich 2 punktami.
- I co? A nie mówiłem, że wygramy? - zwrócił się Bad Boy do dziewczyny. Ta tylko obojętnie spojrzała na bruneta i bez słowa wzięła butelkę.
- Hah...wiedziałem, że wygramy. Przecież to było oczywis...
- Tak, tak,,,ochłoń już. To tylko dwa punkty - uspokoiła Zayna Alex.
- Co z tego, że dwa? Wygraliśmy... - Zayn wzruszył ramionami i nadal z uśmiechem na ustach, siadł obok przyjaciół. Tak więc turniej zakończył sie zwycięstwem Oli i Zayna. Na drugim ulokowali się Liam i Perrie, a na ostatnim Harry i Dan..

Była pora kolacji. Alex, Harry, Liam, Danielle, Zayn, Perrie, Lou i Eleanor siedzieli przy stole na stołówce. Śmiali się i rozmawiali na temat spędzonych dni. W pewnym momencie dosiedli się do nich Claudia i Niall.
- Zostaw to... Harry.!! To moja kukurydza - Lou wrzeszczał na kumpla.
- Oj no daj.. Na stole już nie ma, a ty pół miski sobie włożyłeś..
- Gdzie byliście.? - spytała Ola Claudii. - Hej.. Pytałam się coś..
- Co.? - dziewczyna oderwała wzrok od talerza i spojrzała na przyjaciółkę. Jej oczy były całe czerwone.
- Ejj.. Skarbie.. Co się stało.? - Alex wstała z miejsca i podeszła do przyjaciółki. Wszystkie rozmowy ucichły i każdy patrzył na Olę i Claudię. - Już.. Nie płacz... - Alex przytuliła przyjaciółkę.
- Stary.. Co się stało.? - tym razem Zayn zwrócił się do Niall'a. Blondyn był nieobecny wzrokiem. Patzrył na każdego po kolei jakby szukając odpowiedzi na pytanie, które to zadano właśnie jemu.
- Straciliśmy dziecko... - powiedział po chwili milczenia. Teraz już nikt się nie odzywał. Wszyscy chcieli jakoś pomóc, coś powiedzieć, zrobić... Jednak.. Nie można było nic zrobić.. - Dziś w nocy pojechaliśmy do szpitala.. Robili badania, łyżeczkowanie..
- Łyżeczkowanie.? - spytała Harry nie rozumiejąc pojęcia.
- Sprawdź w encyklopedii jak nie wiesz.. - odpał Liam.
- Ale.. Wiecie jak to się mogło stać.? Przyczyny.. - dopytywała Eleanor.
- Dobra.. Dajcie im spokój.. El.. Rozumiem, że martwisz się o swoją ciążę ale tobie już to nie zagraża.. - powiedziała Dan.
- Chcę się połozyć.. - powiedziała Claudia wycierając oczy. Ola zaprowadziła ją do pokoju.  Chwilę potem reszta także się rozeszła.
Na górze Alex poprosiła o wymienienie pościeli w pokoju przyjaciółki. Gdy przyszedł Niall tylko go przytuliła.. Nie znalazła odpowiednich słów...

Wróciła do pokoju i siadła na łóżku. Łazienka była zajmowana przez Harry'ego. Do dziewczyny nie mogły dotrzeć słowa jakie padły z ust Niall'a. 'Straciliśmy dziecko'.. Przecież to nie mogło im się przydarzyć.. Nie im.. Alex nie mogąc się skupić zaczęła chodzić po pokoju. Jej uwagę przykłóła ulotka leżąca na stoliku. Ulotka skoków spadochronowych...
- Chcesz coś do picia, bo idę na dół.? - spytała Harry wychodząc z łazienki.
- Chcesz skakać.? - odpowiedziała pytaniem na pytanie Ola, pokazując chłopakowi ulotkę.
- Emm. No, Tak.. Chciałem się spytać czy nie chcesz skoczyć ze mną...
- Co.?! Dzięki ale nie. Sam będziesz skakał.?
- Myślałem, że chociaż ty się zgodzisz. El nie może, Claudia z Niall'em raczej nie mają ochoty, a reszta stchórzyła.. Chcesz coś do picia.? - powtórzył pytanie Hazza.
- Stchórzyła.?! Jak narazie to widzę, że jedynie oni myślą trzeźwo.!
- O co Ci chodzi?! Nie krzycz.
- Ty samobójstwo planujesz.? A co jeśli ten spadochron się nie otworzy.?!
- Panikujesz. Jakoś miliony ludzi skacze i nic im nie jest. Opanuj się trochę.! - Harry też podniósł ton głosu.
- Ja mam się opanować.?! Milionom się otwiera ale miliony też zginęło przez coś takiego. Lecieli ze świadomością, że za chwilę stracą życie.!
- Przestań.! To moję życie i będę robił co mi się podoba i jak uważam.! A teraz uważam, że trochę adrenaliny nie zaszkodzi.. Myślałem, ze skoczymy razem.. Ale najwidoczniej nie umiesz się bawić..
- Nie umiem się bawić.?! Według Ciebie to jest adrenalina.?! Świadomość śmierci.?! Nie możesz skoczyć na bunggy.?! - Ola nie mogła się opanować. W głowie miała moment, w którym Harry uderza o ziemię. Do oczu napłynęły jej łzy. - Niall i Claudia stracili dziecko, a ty marzysz o adrenalinie.?! Nie możesz choć przez chwilę pomyśleć co ONI czują, a nie się bawić.?
- Skończ już!! Najpierw się obrażasz o niewiadomo co, a teraz nie pozwalasz mi skorzystać z życia.!! Jesteś ode mnie młodsza.!! Jakoś inni nie mieli do mnie pretensji o to, że chcę odetchnąć od napięcia.
- Może i młodsza ale wygląda na to, że bardziej przewidywalna.! Ty i tak się bawisz życiem.! Nikt Ci tego nie zabrania.!
- To czemu do jasnej cholery się wtrącasz w moje życie.?!?!
- BO MI NA TOBIE ZALEŻY, IDIOTO!!! I NIE CHCĘ CIĘ STRACIĆ!!! - wykrzykując te słowa Alex minęła Harolda w przejściu i wybiegła z pokoju. Jadąc windą cały czas płakała. Gdy była już na dole ruszyła w kierunku parku odwiedzonego kilka dni wcześniej... Musiała pomyśleć..

***
'Drzewka' Claudii xD

 
Hazza robi zdjęcia xD
 
Krokodyl o.O
 
 
Pokój Lou i El :D
 
Kangur :)
 
Kolor paznokci Oli ;)
 
Szpitalna sala Claudii...
 
 
Boisko :)
 
Tatuaż Alex ;D
 
Danielle podczas meczu.. ;)
 

Stołówka hotelowa :)


Nothing's fine I'm CORN ;P
 
Ulotka skoków..

One Direction ;D