KONTAKT

Oto jest oficjalny e-mail bloga marzenia.londyn.1d@spoko.pl Piszcie jak macie jakieś propozycje, pytania, prośby itp.
Mój twitter --> @tohardtobelive

sobota, 19 stycznia 2013

Story I Part 63

1) Ankieta została zamknięta. Harry - 34 głosy, a Zayn - 18. Więc zgodzicie się ze mną, że zwyciężył Styles. Także to on będzie bohaterem Story II.
2) Kolejna ankieta także zamknięta. Pierwszy raz zostanie wysłany na MAILE. (więcej informacji w trakcie czytania)


Przed nimi stała posesja, którą mijali kilka minut wcześniej. Schodki, kaganek z balustradą.. Przed domem rosły kwiaty, a przy bramce stała skrzynka na listy. Alex położyła dłoń na ustach, pozwalając łzom swobodnie spływać po policzkach.
- Jak ty..? - wyszeptała. Harry wciąż trzymał ją w objęciach.
- Zayn mi pomagał. Znaczy.. W ogóle to wynająłem firmę budowlaną, a Zayn pomagał mi w urządzaniu.
- A gdzie my tak w ogóle jesteśmy? - spytała między chlipnięciami. Wciąż rozglądała się wokoło, jakby próbując przekonać samą siebie, że to nie sen.
- W Horsforth. - odparł. Nagle Alex odwróciła się i go pocałowała. On się uśmiechnął i podniósł dziewczynę. Zaczął iść w kierunku drzwi.
- Co miałeś na myśli mówiąc 'dla ciebie'?
- No.. W sumie to nie dokładnie się wyraziłem. Zbudowałem go i zaplanowałem dla ciebie ale oficjalnie jest to nasz dom. - kolejny uśmiech posłany w kierunku Alex. - Mam już klucze, a jak się zgodzisz na bycie jedną z właścicielek to jutro jedziemy do urzędu i wszystko podpisujesz.
- A te inne papiery?
- Wszystko załatwione. Czekałem tylko na ten dzień, w którym cię poinformuję. Został tylko twój podpis.
Gdy dotarli pod drzwi, Styles wyciągnął klucze i przepuścił Olę. Dziewczyna niepewnym krokiem weszła do środka. Na początku znalazła się w dużym hallu. Kształtem przypominał nieco kwadrat. Po prawej stronie znajdowały się schody prowadzące na górę. Od razu pod nimi ulokowane zostały drzwi. Do garderoby, z tego co mówił Harry. Równolegle do schodów znajdowały się kremowe drzwi. Ola otworzyła je, a jej oczom ukazała się toaleta. Nie była ona klitką ale znajdowały się tam tylko ubikacja, umywalka, nad którą wisiało lustro i szafka. Dziewczyna zamknęła drzwi i ruszyła dalej. Po ok.1,5 kończyła się ściana przedpokoju, a do siebie zapraszała jadalnia. Za framugą bez drzwi ukazał się przyjemny widok. Ściany pomalowane na bordowy kolor z ciemnymi meblami. Kontrastu dodawały białe sztory zawieszone na oknach. Pomieszczenie było duże, niewątpliwie.
Naprzeciw rozciągał się salon.
- Spójrz tam. - wskazał Harry na 'ukryte przejście'. Po prawej stronie salonu widniała kuchnia. W jasnych kolorach, z elementami niebieskiego. Alex zawsze marzyła o takiej kuchni. W pewnym momencie poczuła podmuch wiatru. Odwróciła się i dostrzegła loczka stojącego przy otwartych drzwiach. Prowadziły one do ogrodu. Nie był za wielki ale dla nich wystarczył. Pod płotem rozciągały się krzewy, a po środku była plama pustej przestrzeni.
- Pięknie. - powiedziała Ola przecierając oczy i wpychając się pod ramię Styles'a.
- Noo.. Znaczy. Chodź na górę. - odparł i pociągnął dziewczynę na piętro. Alex nie była przyzwyczajona do schodów po prawej stronie. Zazwyczaj spotykała się z tymi po lewo. jedną z nietypowych rzeczy było półpiętro na którym znajdowały się drzwi. Zajrzeli tam i zobaczyli pokój. Taki zwykły gościnny pokój.
Na górze, spotkali się z hallem równie dużym co na dole.
Harry zaprowadził Olę do sypialni. Była przestrzenna i w jasnych odcieniach. Ściany były koloru jasnej zieleni, która przechodziła w odcień pistacjowy. Łóżko znajdowało się prawie na środku pomieszczenia, pokryte ciemnozieloną pościelą. Kontrastował ona z białym obiciem. Po obu stronach łóżka znajdowały się okna, wychodzące na ogród. Po prawej stronie stała szafka nocna z szufladką i i lampką. Szafy na ubrania umieszczone były po prawej stronie pokoju. Ola odwróciła głowę w przeciwną stronę i dostrzegła komodę nad którą wisi lustro. Obok niej ustawiona była doniczka z wysokim kwiatem..? drzewkiem..? Nie wdając się w szczegóły, Alex ponownie przytuliła chłopaka.
- Zobacz coś jeszcze. - powiedział i zaprowadził na drugą stronę korytarza. Alex uchyliła drzwi i dostrzegła ciemne, niewielkie pomieszczenie. Weszła głębiej i zaniemówiła. W tej samej ścianie co były drzwi, zrobiona została wnęka. W niej ustawiono biurko i 4 monitory. Jeden zajmował całą wnękę -bodajże TV- a 3 pozostałe ustawione na biurku. Stał tam także fotel na kółkach. Na ścianie równoległej umieszczony był niewielki narożnik i stolik.
Dziewczyna zaniemówiła.
- Podoba się? - spytał Curly Boy. Jedyny odzew jaki dostał to mocny uścisk i obsmarkany płaszcz.. Żartuję.. Choć Alex rzeczywiście lała swoje łzy szczęścia na jego okrycie..


- Liam! Spójrz! Mamy chyba nowych sąsiadów. - powiedziała Dan do męża. Payne wyjrzał przez okno i dostrzegł białą furgonetkę i ludzi wynoszących meble.
- Masz rację. Powinniśmy ich jakoś przywitać.
- Teraz? Może poczekamy do wieczora.. Niech się urządzą czy coś.. - rzekła niepewnie i spoglądając za okno.
- Po co czekać? Ja tam idę.. - powiedział pewnie mężczyzna i założył buty.
- To ja popatrzę.. - mówiąc to, wzięła Jack'a na ręce. - Cicho Muddler..
Kobieta widziała jak mąż z kimś rozmawia. Niestety ciężarówka zasłaniała tę osobę.. W pewnym momencie Liam zaczął się śmiać. Danielle nie wiedziała o co chodzi ale w skupieniu obserwowała przebieg zdarzeń.
Po jakimś czasie zauważyła, że jej mąż wraca.
- I co? Mili są? - dopytywała od progu.
- Tak. Rozmawiałem z jednym facetem. Nazywa się Tyler. Razem z żoną Rihanne i córką Wandy są.. Ciemnej karnacji. - wytłumaczył Payne, zdejmując kurtkę. 'Wandy.. Coś mi to mówi..' próbowała przypomnieć sobie Dan. - Bardzo mili ludzie jednak niepewni na początku. Myśleli, że skoro są innego koloru to chcę im coś zrobić.. Nie powiem.. Przestraszyłem się na początku.. Ale zapewniłem ich, że przyszedłem się zapoznać bla, bla, bla..
- Co' bla bla bla'? Te twoje 'bla bla bla' może być ważne..
- Oj, nie panikuj, kochanie.. Umówiliśmy się dziś na kolację. U nich. Wandy jest w wieku Jack'a więc będą mogli się razem pobawić.- zapewnił i pocałował Danielle w czoło. - Chodź do mnie młody! - krzyknął i wziąwszy syna na ręce pobiegł z nim do salonu.
Mrs. Payne jednak nie była przekonana. Skądś kojarzyli jej się ci ludzie.. Ale skąd?


- Ryan.. Gdzie jesteś? - Saffa chodziła po całym domu, szukając bratanka. Przecież miał niecały rok i nie umiał chodzić więc nie mógł od tak zniknąć. - Chyba, że.. MAMOOO!! Widziałaś Ryan'a!? - dziewczyna pobiegła do sypialni mamy. Na łóżku dostrzegła rodzicielkę i małego dzidziusia. Chłopiec nie spał. Patrzył na nią czekoladowymi oczkami i ssał smoczka. - Chodź do mnie. - uśmiechnęła się i wzięła chłopczyka na ręce. Przeszła z nim do salonu chciała zabawić go klockami, jednak po dłuższym namyśle stwierdziła, ze jest za mały na taką zabawę. W zamian włączyła mu 'Zakochanego kundla' na DVD. Sama lubiła tę bajkę więc z chęcią ją oglądała. Posadziła Ryan'a na kolanach, oczywiście uważając na główkę i kliknęła PLAY.
Po jakiejś godzinie oglądania do domu przyszedł Zayn i Perrie.
- Cześć. Jak było? - spytała dwudziestolatka.
- Aaa.. Spoko. - odparł brat dziewczyny. - Muszę jechać jeszcze do Loli bo jutro mam zawieźć ją do Hazzy..
- Kochanie.. A czy ty nie uważasz, że już dużo dla nich zrobiłeś? - zagadnęła Perrie, nalewając soku pomarańczowego do szklanki.
- Co masz na myśli?
- No.. Pomogłeś Harry'emu przy dekorowaniu domu, dzisiaj zawiozłeś mu część rzeczy,a teraz słyszę, że jeszcze ich kotem masz się zająć. Nie uważasz, że to lekkie przegięcie?
- Nie.. Pomagam mu bo go kocham jak brata. To dla mnie żaden kłopot pojechać do Leeds i wziąć kotkę. - powiedział pewnie Zayn.
- Ale..
- Bez ale... Perrie.. Ty dla Jesy lub Jade nie zrobiłabyś tego?
- No zrobiłabym..
- Więc mnie zrozum..
- Ale to jest dużo pracy, Zayn. - blondynka pozostawała nieugięta.
- Wiesz co.. Nie będę z tobą o tym teraz rozmawiał.. - zdenerwował się chłopak. - Saffa.. Jedziesz ze mną i Ryan'em do Leeds?
- No chłopie.. Jedziemy? - zagadnęła dziewczyna bratanka. - Jedziemy. - to mówiąc podała małego Zayn'owi i pomogła go przebrać.
Perrie została na dole w złym nastroju.. Chciała już jak najszybciej wrócić do siebie. Do Londynu. Nie żeby było jej tu, w Bradford źle ale.. We własnym domu to coś zupełnie innego..


- Idziesz? - Liam i Jack byli gotowi do wyjścia na kolację.
- Wiesz.. Mam małe wątpliwości co do tych ludzi.. - powiedziała niepewnie.
- Oj.. Nie dramatyzuj.. Wszystko jest w porządku..
- No nie wiem..
- Mamo.. Chodź.. - Jack pociągnął Dan za rękę. Kobieta się uśmiechnęła i spojrzała na męża.
- Ehh.. Może macie rację..
Chwilę potem cała czwórka była po drugiej stronie ulicy. Zapukali, a drzwi im otworzyła kobieta.
- TO TY?! - krzyknęły obydwie z Danielle. - Co ty tu robisz?!
- Emm.. To wy się znacie? - spytał zmieszany Liam.
- Kochanie.. To ta kobieta, która mnie pobiła..
- Dziecko chciałaś mi zabrać!
- Nie chciałam. Pomyliłam go z moim.. Jack? Jack?! - małżeństwo zorientowało się, że nie ma chłopca.
- Co się dzieje? - spytał mężczyzna wychodząc z pokoju. - O! Liam. Już jesteście. Wejdźcie. - uśmiechnął się.
- Nigdzie nie wchodzimy. - powiedziała stanowczo Dan.
- Czemu? - zdziwił się Tyler.
- Twoja żona chciała mnie zabić!
- Wypraszam sobie! Rihanne jest porywcza ale..
- To prawda. Ona zabrała naszą Wandy.
- Nie zabrałam! Pomyliłam.. A teraz mojego dziecka nie ma - Danielle wpadła w rozpacz.
- Nie płacz kochanie. - Liam ja przytulił.
- Co ty jej zrobiłaś? - odezwał się Tyler do żony. Kobieta wyjaśniła mu sytuację ze swojego punktu widzenia. Łącznie z tym, że z bratem i jego kumplem napadali na żonę Liam'a.
- Najmocniej was przeprasz..
- Dobra.. Gdzie mój Jack?! - krzyknęła Dan przez łzy.
- Może jest..
- Mamo.! Zobacz to Wandy.. - usłyszeli dziecięcy głos. Za raz potem ze schodów zeszła dwójka dzieci trzymająca się za rączki.
- Synku. Nic ci nie jest? - dopytywała Danielle oglądając go całego.
- Tato.. To Jack.. Może zostać? - spytała dziewczynka swojego taty.
- Jak jego rodzice się zgodzą.. - odparł, spoglądając po małżeństwie.
Liam i Dan spojrzeli na siebie, a dzieci nie czekając na odpowiedź pobiegły na górę.
- To chyba znaczy tak.. - powiedziała Dan siląc się o lekki uśmiech.


Alex i Harry siedzieli w salonie i próbowali najeść się chińszczyzną. Nie było to łatwe bo co chwila coś uciekało im z pałeczek.
- Dobra! Ja się na jadłam.. - powiedziała zdenerwowana Ola i położyła do połowy opróżnione pudełko na stoliku.
- Oj no spróbuj. To nie takie trudne..
- Taa.. Yhym.. Dla kogoś kto się posługuje pałeczkami nie pierwszy raz to nie trudne.. - prychnęła. - Dobra.. Idę do wanny.. Może mi przejdzie..
Po tych słowach skierowała się do nowej łazienki i napuściła gorącej wody.

[     Ten fragment będzie wysyłany na wasze MAILE. Przyjmuję wasze adresy TYLKO na marzenia.londyn.1d@spoko.pl lub @Alex_Parol.
Nie piszcie adresów w komentarzach gdyż mogę ich nie zauważyć. (osobiście wolałabym o wysyłanie TYLKO na adres bloga.)
Możecie je wysyłać kiedy chcecie i niezależnie czy będzie już kolejna historia. Zawsze Wam wyślę ten fragment więc no panic ;)       ]

Harry;ego obudziło dzwonienie do drzwi. Spojrzał sennie na dziewczynę leżącą obok i się uśmiechnął. Nie przypominał sobie, żeby byli ubrani kiedy zasypiali, a teraz Alex miała na sobie jego czarną koszulę. Pocałował ją lekko w czoło i założył dresy. Zapominając o jakimkolwiek innym okryciu, zbiegł na dół i otworzył drzwi. Za nimi stał Zayn.
- Ooo.. Widzę, że mieliście ciekawą noc.. - zaśmiał się mulat, uporczywie patrząc na malinową plamkę na szyi kumpla.
- Emm.. Można tak to ująć. 
- Alex się zdecydowała.
- Hah.. Tak. Inaczej bym nie śmiał..
- Ja wiem wiem.. - zaśmiał się Malik. - Mam resztę waszych rzeczy.
- O! Dzięki. A jak tam Lola? Nie psociła za bardzo? - zainteresował się Styles.
- Ehh.. No tak.. Kot.. Nie.. Ale wiesz.. Tyle co ją nakarmiłem, pobawiłem się i wcisnąłem do klatki. Ale skórkowana uciekała jak ją zobaczyła. - zaśmiał się Zayn.
- Hah.. Wiesz co? Wejdź.. Za chwilę się to wniesie. - powiedział Harry jeszcze nie do końca rozbudzony.
- Emm.. Nie mam za bardzo czasu. Dziś z Perrie i Ryan'em wracamy do Londynu. Dość długo pobyliśmy u rodziców..
- Aa.. no tak.. Przepraszam, że tak wyszło.. Ale jednocześnie jestem ci ogromnie wdzięczny. - Styles przytulił kumpla.
- Eee.. Tam... Zawsze do usług. A teraz pomóż mi to wypakowywać..


* * * 
Horsforth ;)

Kuchnia :D

Biuro Alex *_*

One Direction ;D

10 komentarzy:

  1. Woooow... ZAJEBISTY. :D Nie moge sie doczekac az wyslesz mi czesc +18. :D Życze weny i czekam nn. :p
    ~~Ola~~

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG.. Ten +18 jest taki zajebisty, ze normalnie brak slow. *_* Zachęcam wszystkich do przeczytania go. *.*
    ~~Ola~~

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeny... wszystko zajebiste :D Cały rozdział, plus bonus... piękne to!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebisty ;*
    czekam na nowy

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny! Niedawno zaczęłam czytać i naprawdę podoba mi się to opowiadanie. Jeszcze czekam na ten fragment, aż mi wyślesz ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. KUR*A !!
    Dziewczyno ! Ten bonusik był zajebisty !!!
    Kocham Twoje opowiadanie <3
    Ciebie Też :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej! Zostałaś nominowana do Libster Award na the-story-of-us-one-direction-girls.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. hej.. świetny blog.. zapraszam do mnie http://nowe-zycie-z-one-direction.blogspot.com/.. liczę na komentarze..

    OdpowiedzUsuń
  9. jesteś najlepsza w tym co robisz ;) masz taki talent, że po prostu ndjsishsjdbskqohaiw WOW jedyne określenie - jesteś zajebista x ~ Alex x

    OdpowiedzUsuń